Polityka miłości nadal się rozwija. W poprzednim wpisie pisałem o tym jak funkcjonariusze pałowali zdesperowanych biedaków na wschodniej granicy, których decyzja rządu pozbawiła źródła utrzymania ich rodzin. Wymuszenie jedności narodu przy pomocy policyjnej pałki okazało się bezskuteczne wobec widma nędzy, które zajrzało w oczy „mrówkom". Zdesperowani ludzie nie zawiesili swojej akcji protestacyjnej i trwali w swoim oporze, w związku z tym rząd postanowił wzmocnić swoje argumenty w tym dialogu i funkcjonariusze użyli broni gładkolufowej.
Usłużny TVN24 doniósł na swojej stronie internetowej, że to prawdopodobnie nie żadni protestujący ubodzy ludzie, ale zwykli chuligani w dodatku pijani i jeszcze rzucali we władzę butelkami z benzyną, kamieniami i jajkami, ale policja zmuszona do strzelania nie wyrządziła im żadnej krzywdy, jedynie kilku zostało aresztowanych. Retoryka relacji utrzymana jest w klimacie dziennika z późnych lat osiemdziesiątych, a w całym obrazie wydarzeń w Medyce brakuje mi tylko wystąpień przedstawicieli rządu, którzy grożą, że jeśli ktoś odważy się podnieść rękę na władzę to władza mu tę rękę odetnie, aby zupełnie poczuć się jak w PRL-u. Na przykładzie tej relacji można też poznać w jaki sposób dziennikarze tego portalu manipulują informacją, tak się złożyło, że słyszałem źródłową informację policji, której przedstawiciel mówił o rzucaniu butelkami, ale portal przekazał informację wzbogaconą o benzynę, bo prawdopodobnie w ich mniemaniu podnosiło to dramaturgię wydarzeń i stawiało demonstrujących w bardziej niekorzystnym świetle.
Niezależnie od tego jak kłamliwe informacje przekazuje TVN24 demonstranci nie ugięli się przed tą eskalacją przemocy i zapowiedzieli, że protest będzie kontynuowany. Co to oznacza ze strony rządu? Aż boję się pomyśleć, chociaż ciekawe jak Tusk prezentowałby się w czarnych okularach, wygłaszając zamiast teleranka orędzie o kraju nad przepaścią.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)