Identyczną wypowiedź na ten temat dał w „Dzienniku” Jarosław Gowin, który ma być kolejnym frontmanem PO.
A chodzi o to, żeby dogodzić różnym odłamom elektoratu, który chce zdobyć lub utrzymać Platforma.
W Hiszpanii prezesi wielkich klubów, jak Real czy Barcelona, są wybierani w głosowaniu przez „socios”, czyli fanów. Podczas kampanii wyborczych obiecują sprowadzenie do klubu największych piłkarskich gwiazd, co się często później nie udaje, bo okazuje się, że bogowie piłki mają kaprysy i wybierają konkurenta, a nikt ich wcześniej o zdanie nie pytał.
Co więcej, nawet sprowadzenie gorących nazwisk nie gwarantuje sukcesu. Real Madryt był swego czasu naszpikowany gwiazdami jak dziś Platforma wielkimi nazwiskami. „Galacticos” nie spełnili jednak nadziei kibiców, bo każdy z nich ego miał tak wybujałe, że dostrzegał na boisku innych.
Co czym Donald Tusk, jako miłośnik futbolu, powinien doskonale wiedzieć.
Bo wygrywają takie kluby, jak Milan, które mają w swojej drużynie przede wszystkim gryzących trawę walczaków i na okrasę dwóch artystów. Wszystkim dogodzić nie można. Albo ma się drużynę, albo dryblujące bezproduktywnie gwiazdy.


Komentarze
Pokaż komentarze