Dokładnie dziś mija rok od ogłoszenia przez Benedykta XVI Listu Apostolskiego (Motu Proprio) „SUMMORUM PONTIFICUM”, uwalniającego Mszę św. „trydencką”. To ważny dokument, nie tylko dla środowisk tradycjonalistycznych. Czytamy w nim m.in. [podkr. moje]:
Na skutek usilnych próśb tych wiernych, długo rozważanych już przez naszego Poprzednika Jana Pawła II, i po wysłuchaniu przez nas samych Ojców Kardynałów podczas Konsystorza, który odbył się 22 marca 2006 roku, po głębokim namyśle nad każdym aspektem tej kwestii, po wezwaniu Ducha Świętego i licząc na Bożą pomoc, w niniejszym Liście Apostolskim postanawiamy, co następuje:
Art. 1. Mszał Rzymski, promulgowany przez Pawła VI, jest zwyczajnym wyrazem "lex orandi" ("prawa modlitwy") Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego. Jednakże Mszał Rzymski, promulgowany przez św. Piusa V i ponownie wydany przez bł. Jana XXIII winien być uważany za nadzwyczajny wyraz tego samego "lex orandi" i musi być otaczany należnym szacunkiem ze względu na swój czcigodny i prastary zwyczaj. Oba te wyrazy "lex orandi" Kościoła żadną miara nie doprowadzą do podziału w "lex credendi" ("prawie wiary") Kościoła: są bowiem dwoma praktykami jedynego rytu rzymskiego. Dlatego dopuszczalne jest sprawowanie Ofiary Mszy według oficjalnego wydania Mszału Rzymskiego, promulgowanego przez bł. Jana XXIII w 1962 roku i nigdy nie zniesionego, jako nadzwyczajnej formy Liturgii Kościoła. Warunki korzystania z tego Mszału, ustalone w dokumentach wcześniejszych niż "Quattuor abhinc annos" i "Ecclesia Dei", zostają zmienione jak następuje: (...)
Art. 2. W Mszy sprawowanej bez ludu każdy kapłan katolicki obrządku łacińskiego, tak diecezjalny, jak i zakonny, może korzystać z Mszału Rzymskiego, wydanego przez błogosławionego Papieża Jana XXIII w 1962 roku lub z Mszału Rzymskiego, promulgowanego przez Papieża Pawła VI w 1970 roku, a to jakiegokolwiek dnia, wyjąwszy Triduum Święte. Do takiej celebry według jednego lub drugiego Mszału kapłan nie potrzebuje żadnego zezwolenia ani Stolicy Apostolskiej, ani swego Ordynariusza (…)
Art. 4. W Mszach odprawianych zgodnie z przepisami art. 2 mogą uczestniczyć z własnej woli – zachowując wszystkie normy prawne – wierni, którzy wyrażą taką chęć. Art. 7. Jeśli grupa wiernych, o których mowa w art. 5 § 1 nie otrzymała od proboszcza zadowalającej odpowiedzi na swoje prośby, niech o tym powiadomi Biskupa diecezjalnego. Biskup jest gorąco proszony, by zadośćuczynił ich pragnieniu. Jeżeli nie może on załatwić takiej celebracji, powiadomiona być o tym musi Papieska Komisja "Ecclesia Dei".
Przypomnę tylko, że Mszał Rzymski Piusa V to właśnie ryt trydencki, ponownie ogłoszony i wydany przez bł. Jana XXIII w 1962r. Do tej pory Msza św. wg tego rytu mogła być sprawowana jedynie za zgodą biskupa ordynariusza. Od roku zgoda taka nie jest konieczna. Co więcej – jeśli proboszcz nie umożliwi wiernym uczestnictwa w takiej Mszy św., powinni oni powiadomić biskupa, a jeśli i ten nie może spełnić prośby – idzie obowiązkowo informacja do Rzymu.
Wczoraj uczestniczyłem w takiej Mszy św. w radomskiej Farze (I i III niedziela miesiąca godz. 14.00). Wiem, że w wielu diecezjach podejmowane są podobne inicjatywy. Odnowienie życia liturgicznego prowadzi nieodłącznie do odrodzenia życia religijnego w ogóle. A tego Polska na pewno potrzebuje. Nasza religijność bowiem - sentymentalna, ceremonialna, zwyczajowa - jest niestety przeciętnie niezwykle płytka, defensywna, intelektualnie nie pogłębiona, przez co narażona na rozchwianie przy lada jakim kryzysie.
Powstawanie wielu środowisk „tradycjonalistycznych” (- niezbyt fortunne określenie, ale już na trwałe przypisane do tej postawy) to bardzo optymistyczny zwiastun przyszłego odrodzenia religijnego narodu. Warto zatem to odnotować.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)