Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz, historyk, anality
24 obserwujących 157 notek 233961 odsłon
Marek Budzisz, 7 sierpnia 2017 r.

O sztuce strzelania sobie w kolano, albo skrzywieniu perspektywy.

2407 16 0 A A A

Wszystko zdaje się wskazywać na to, że kwestia sankcji długo jeszcze nie zejdzie z pierwszych stron rosyjskich gazet. Na razie warto odnotować refleksję Konstantina Remczukowa, naczelnego Niezawisimej Gaziety. Otóż pisze on, nie bez ironii, że jeżeli prawdziwą jest propagandowa linia rosyjskich władz, przez 24 godziny przekazywana we wszystkich kanałach telewizyjnych, że sankcje nie mają zakorzenienia w prawie międzynarodowym i z tego punktu widzenia są nielegalne, a poza tym są zawsze nieskuteczne, to, dlaczego Rosja poparła, pyta, (wraz z Chinami) amerykańską propozycję zaostrzenia sankcji przeciw Korei Północnej? Głosowanie odbyło się pod koniec ubiegłego tygodnia. I jak zauważa dziennikarz, mimo, że represje skierowane są pod inny adres, to przecież Rosja też zostanie nimi dotknięta. Ryzykuje stratą dochodów z wzajemnej wymiany handlowej (1 mld dolarów) oraz tym, że tak potrzebna na rosyjskim Dalekim Wschodzie tania koreańska siła robocza się nie pojawi. A ponadto, przecież, istota sankcji zwróconych przeciw Pjongjangowi jest taka sama jak i tych skierowanych wobec Rosji – pozbawić kraj i jego lidera dodatkowych dochodów z eksportu a tym samym ograniczyć możliwości rozbudowy potencjału wojskowego i utrudnić sytuację wewnętrzną.

A końca samych sankcji nie widać. Rosyjski minister spraw zagranicznych Ławrow spotkał się właśnie przy okazji szczytu państw ASEAN odbywającego się w Manili ze swoim amerykańskim kolegą. Ten ostatni poinformował Rosjanina, że Departament Stanu niedługo odpowie na ostatnie posunięcie Moskwy, polegające na obcięciu amerykańskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego o 755 osób. W praktyce okazało się, że Rosjanie tylko strzelili sobie w kolano – Amerykanie poinformowali, bowiem, że w pierwszej kolejności zredukują personel pomocniczy a w większości przypadków są to Rosjanie, zaś likwidacja części służb konsularnych spowoduje tylko wydłużenie czasu oczekiwania na amerykańskie wizy. Teraz dochodzi sprawa reakcji Waszyngtonu na posunięcie Moskwy. Ale naprawdę Ławrowa niepokoi, co innego. Otóż w lutym wygasa traktat o redukcji rakiet średniego zasięgu. Rosja uważa, że powinien on zostać przedłużony, ale w Kongresie silna jest grupa przeciwników tego kroku, którzy uważają, że Rosjanie nie wypełniają zapisów w nadal obowiązujących regulacjach i nie ma co się zajmować jego przedłużeniem. Już zapowiedziano, że po parlamentarnych wakacjach kongresmani zajmą się „tym tematem”.

Póki, co w Rosji trwają remanenty związane ze starymi sankcjami i kontrsankcjami. Właśnie upłynęły trzy lata (6 sierpnia 2014), jak w ramach odpowiedzi na politykę Unii Europejskiej Władimir Władimirowicz ogłosił, że szereg artykułów żywnościowych wyprodukowanych w państwach europejskich nie będzie wpuszczany do Rosji. Dziś rosyjscy eksperci szacują skutki tego kroku. Z punktu widzenia konsumentów oznaczał on wzrost cen żywności na rodzimym rynku – Instytut Gajdara wespół z Rosyjską Akademią Rolnictwa obliczyli, że statystyczna rosyjska rodzina w każdym z trzech minionych lat musiała płacić więcej za jedzenie o 4,4 tys. rubli. Tylko przez pierwsze 6 miesięcy obowiązywania rosyjskich zakazów ceny objętych nimi towarów wzrosły o 29,9 %. Analizy przeprowadzane przez media na podstawie danych rosyjskiego odpowiednika GUS wskazują, że w ciągu ostatnich trzech lat ceny żywności objętej rosyjskimi zakazami importu wzrosły o 45 %. Z czego mięso podrożało o 26 %, ryby o 66%, mleko i nabiał o 57 % a warzywa i owoce o 44 %. Przy czym w zamian Rosjanie dostawali żywność gorszego gatunku – wg. ostatnich badań opinii publicznej nadal 27 % respondentów nie jest zadowolona, z jakości sprzedawanej w Rosji żywności. Ludzie mają skłonność do adaptowania się w nowych warunkach, w 2014 roku takich niezadowolonych było 33 %.

Ogłoszona przez władze polityka substytucji importu żywności i wspierania własnej produkcji rolnej daje mieszane efekty. Oficjalna Rosja i jej zwolennicy lubią przy takiej okazji powoływać się na rosnący eksport rosyjskiego zboża i to, że kraj konkuruje o palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie na świecie. Przy czym dostępne analizy wskazują, że wzrost rosyjskiego eksportu wywołany został trzema czynnikami. Po pierwsze przywracaniem do produkcji rolnej ziem, które po upadku ZSRR, w obliczu upadku kołchozów i sowchozów, nie miał, kto uprawiać. Robią to przede wszystkim kontrolowane przez oligarchów ogromne gospodarstwa rolne (w Rosji jest kilkanaście firm kontrolujących ponad 200 tys. ha każda), które korzystając ze swej pozycji i relacji z władzami wysysają rządowe subsydia dla sektora. W efekcie farmerska gospodarka w rosyjskim rolnictwie jest w stanie regresu. A duże gospodarstwa, podobnie jak w Ameryce Łacińskiej, nastawione są na te działy produkcji, które nie wymagają intensywnych nakładów pracy. I z tego względu w Rosji nadal kuleje hodowla i produkcja mleka. Gdyby władze postawiły na te sektory, to ilość zboża, które można byłoby eksportować znacznie by spadła. Zdaniem rosyjskich ekspertów cytowanych przez prasę trudno mówić o sukcesie rządowej polityki w tym zakresie. Oczywiście nie stało się, tak, że półki sklepów świecą pustkami. Po pierwszych trzech miesiącach udało się je zapełnić. Jednak najbardziej podrożały najtańsze artykuły spożywcze obniżając już i tak nie za wysoki standard życia najmniej zamożnych rosyjskich konsumentów.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Pojechaliśmy z żoną do Żarnowca, pierwszej parafii diecezji Gdańskiej. Niezapomniane chwile,...
  • Szanowny Panie. Doradzam uważną lekturę i chwilę refleksji na temat tego co się czyta....
  • Ma Pan rację. W Polsce przyjęła się pisownia pochodząca z j. angielskiego. Poprawiłem.

Tematy w dziale Polityka