Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz historyk analityk
50 obserwujących 247 notek 456585 odsłon
Marek Budzisz, 7 marca 2018 r.

O tym, jak patriarcha Cyryl „najechał” na prezydenta Bułgarii, ale nie tylko.

2542 17 0 A A A

Na 11 dni przed wyborami i w przeddzień 8 marca, który jest na Wschodzie świętem państwowym, rosyjskie media zalewane są wiadomościami, które uważnym czytelnikom pozwalają sformułować pogląd, że chyba u naszego wielkiego sąsiada sprawy nie idą tak dobrze, jakby to wynikało z przekazu kanałów propagandowych.

Zacznijmy, jak przystało na święto od kwestii kobiecych, a raczej damsko – męskich. Otóż, Rosja ma swoją własną odmianę afery Harveya Weinsteina. Chodzi w tym przypadku o Leonida Słuckiego, kierującego komisją spraw zagranicznych w Dumie. Pod koniec lutego dziennikarka uznawanego za opozycyjny kanału telewizyjnego Dożd (Deszcz) oskarżyła deputowanego o składanie jej niemoralnych, acz jednoznacznych, propozycji. Tenże oczywiście zaprzeczył, ale kilka dni później kolejna dziennikarka, tym razem z BBC sformułowała pod jego adresem oskarżenia o podobnym charakterze. A na poparcie swych słów opublikowała zapis nagranej rozmowy, w której Słucki proponuje jej, aby ta została jego kochanką, i jednocześnie, jak oświadczyła, próbował dotykać jej miejsc intymnych. W międzyczasie, jeszcze trzecia napastowana dziennikarka potwierdziła słowa swoich koleżanek. Cała sprawa rozgrzała rosyjski internet i media. Spora część świata dziennikarskiego opowiedziała się za tym, aby ukarać winnego, tym bardziej, że jest on deputowanym z partii Żyrinowskiego, więc atak na niego jest dość bezpieczny, a przy tym uchodzi za związanego z rosyjską Cerkwią. Sprawa trafiła do prokuratury, o wyjaśnienie poprosiła deputowanego parlamentarna komisja ds. etyki. Ale chyba najciekawsza, i dlatego warta przytoczenia jest opinia Tamary Pletniewej, posłanki komunistycznej, zasiadającej w Dumie od 1993 roku, a przy tym przewodniczącej komisji ds. kobiet, rodziny, kobiet i dzieci. Poradziła ona molestowanym dziennikarkom, aby te „ubierały się przyzwoicie”. A przy tym dodała, że dziennikarki z „gołymi pępkami” siedzą po całych dniach w bufetach w Dumie, potem wypisują jakieś „bzdury”. A Słucki, jej zdaniem, to człowiek kulturalny, wykształcony, bardzo szarmancki, który odnosi się do kobiet bez zarzutu. No może trochę pożartował (chodzi o klepanie po pupie), ale czy jest, o co się obrażać? Te dziennikarki, jej zdaniem, nie widzą jak posłowie ciężko całymi dniami, od świtu do zmierzchu pracują, tylko wypisują niestworzone historie. Media rosyjskie przypominają w tym kontekście wcześniejszą wypowiedź Wołodina, marszałka Dumy, który powiedział, że jeśli dziennikarkom trudno się pracuje w jego instytucji, to niech po prostu zmienią pracę.

Ale trzeba otwarcie powiedzieć, że te akurat sprawy chyba w najmniejszym stopniu nie niepokoją rosyjskich elit. Znacznie gorzej wyglądają rokowania Władimira Władimirowicza przed nadchodzącymi już w tak nieodległej przyszłości wyborami. Uchodząca za opozycyjną gazeta Wiesti, powołując się na wyniki badań opinii publicznej przeprowadzone przez Rosyjskie Centrum Analiz Opinii Publicznej (WCIOM), poinformowała, a za nią inne gazety, że popularność Putina w dużych miastach Rosji spadła w ostatnich dwóch miesiącach o 12 %. I choć nadal w sondażach jest on niezagrożonym liderem (drugi w kolejności – komunista Grudynin ma 7 % poparcia) i może liczyć na więcej niż 60 % głosów, to w Moskwie i Petersburgu poparcie, jakim się cieszy spadło z 69,7 do 57,1 %. Zaraz po tych rewelacjach wystąpił publicznie prezes WCIOM i oświadczył, że media źle zinterpretowały wyniki badań, jakie przeprowadziła instytucja, którą kieruje. Bo porównuje się obecne notowania do wyników grudniowych, a przed świętami Rosjanie tradycyjnie i zawsze się tak dzieje, są pozytywnie nastawieni do rzeczywistości, w której żyją. A teraz nie ma jakiegoś wielkiego spadku i poparcie jest stabilne. Sęk w tym, że utrzymuje się na poziomie o wiele niższym niźli 75 %, a o takim wyniku jeszcze kilka miesięcy temu napomykali kremlowscy technologowie władzy. W mediach pojawiają się opinie socjologów, którzy uważają, że realne notowania władzy mogą być jeszcze niższe, bo w wielkich ośrodkach jest lepszy dostęp do informacji, trudniej ludzi zastraszyć, a władza, generalnie jest mniej popularna. Przy tym mówią, że kampania jest dość niemrawa, a ostatnie pełne gróźb wystąpienie Putina przed Zgromadzeniem Federalnym, mogło ludzi po prostu wystraszyć. Wydaje się, że nastroje wśród ludzi młodych i mieszkańców wielkich ośrodków są znacznie gorsze niźli na prowincji. Świadczy o tym drugi sondaż, na który powołuje się Kommiersant. Tym razem badane były nastroje wśród ludzi młodych, między 18 a 24 rokiem życia. I okazuje się, że zdecydowana większość ankietowanych gotowa jest wyjechać z Rosji i pracować poza jej granicami, nawet jeśliby miałoby to oznaczać konieczność ponownego przeszkolenia – na taką ewentualność godzi się 66 % ankietowanych. Młodzi pytani byli o swego politycznego idola, osobę, którą chętnie widzieliby na stanowisku prezydenta Rosji. I co ciekawe 42 % udzieliło odpowiedzi, że albo nie ma takiego idola, albo nie jest w stanie podać jakiegokolwiek nazwiska.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Lama Dorje Argumentacja co się zowie!
  • @dworu cesarskiego  Pan chyba nieuważnie przeczytał mój tekst.
  • @posługacz rozumu  Fragment wspomnień Macmillana o postawie Chamberlaina w Monachuim...

Tematy w dziale Polityka