Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz historyk analityk
49 obserwujących 245 notek 453361 odsłon
Marek Budzisz, 13 marca 2018 r.

Twardy Putin przeciw twardym Trumpowi i Pompeo, jednym słowem - przesilenie

4060 64 0 A A A

Brytyjska premier Theresa May występując w Izbie Gmin w sprawie zamachu na byłego rosyjskiego szpiega Sergieja Skripala powiedziała, że najprawdopodobniej w jego przypadku użyto wyprodukowanego jeszcze za czasów ZSRR gazu paralityczno – drgawkowego o nazwie „Nowiczok”. Jednocześnie zażądała od Moskwy wyjaśnień, deklarując, że jeżeli do godziny 24, dzisiaj, ich nie otrzyma to uzna, że Rosja zaatakowała zbrojnie Wielką Brytanię.

Już wiadomo, że nie otrzyma, bo władze rosyjskie na te słowa odpowiedziały, że nie będą reagowały na żadne pogróżki i ultimata, jeśli Londyn nie przedstawi „żelaznych dowodów”. Wydaje się, że dla Moskwy żadne dowody nie będą wystarczająco „żelazne”. Już zresztą ruszyła rosyjska machina dezinformacji. Deputowane Fiodorow, w przeszłości kierujący FSB, powiedział, że wcale nie ma pewności, iż to z Rosji pochodził gaz, którego użyto w Wielkiej Brytanii, bo na Ukrainie również znajdowały się jego zapasy.

Cóż to wszystko oznacza? Konsekwencje całej sprawy, jeśliby te rewelacje miały się potwierdzić, są poważniejsze niźli można byłoby sądzić. Przede wszystkim z tego powodu, że Rosja we wrześniu ubiegłego roku oficjalnie poinformowała, że znajdujące się w jej posiadaniu zapasy broni chemicznej zostały całkowicie zniszczone. Teraz okazuje się, że być może, jak oświadczyła brytyjska premier Moskwa nie kontroluje tego, co dzieje się w tej sferze na jej terytorium, lub, co gorsze, że oficjalne deklaracje nie są prawdziwe. A pamiętajmy, że to właśnie staraniami o zniszczenie syryjskich zapasów broni chemicznej Putin przekonał Obamę o celowości współpracy na linii Rosja – USA w Syrii. Od tego czasu Waszyngton wielokrotnie powtarzał zarzuty, że Damaszek współpracując z Rosją nie zniszczył swych arsenałów, czemu zawsze i to stanowczo zaprzeczała Moskwa. Teraz może okazać się, że nie tylko w sprawie broni znajdującej się w Syrii Rosja, delikatnie mówiąc „mijała się z prawdą”, ale również w kwestii jej własnych zasobów oficjalne oświadczenia Kremla trzeba brać z przymrużeniem oka. Bo to, że ten akurat gaz bojowy znajdował się na wyposażeniu rosyjskiej armii nie ma wątpliwości. Jeden z jego twórców Wil Mirzjanow, który po rozpadzie ZSRR emigrował do Stanów Zjednoczonych mówi w wywiadzie dla The Telegraph, że formuła umożliwiająca produkcję gazu jest nadal objęta w Rosji ścisłą tajemnicą i nikt na świecie, póki, co nie posiadł, umiejętności jego produkowania. A nie ulega wątpliwości, że jest to gaz bojowy, kilkanaście razy silniejszy od innych znanych związków tego rodzaju. Mirzjanow mówi, że wystarczy 10 gram substancji, aby zamordować 500 osób, więc to nie panikarstwo, postawiło władze Wielkiej Brytanii w stan najwyższej gotowości. Niestety, jeśli chodzi o Skripala i jego córkę nie pozostawia wątpliwości – z pewnością umrą, albo, jeśli jakimś cudem uda im się przeżyć, to do końca pozostaną kalekami, bez świadomości. Przy czym, jak dodaje, posługiwanie się gazem jest niesłychanie proste, bo zabójcza substancja powstaje dopiero po zmieszaniu dwóch dość niegroźnych substancji, np. w postaci areozolu. Dotychczas w historii raz tylko użyto tego gazu – w Moskwie, kiedy zamordowano, najprawdopodobniej przy jego użyciu bankiera Iwana Kiwelidi (1995 rok). Piszę najprawdopodobniej, bo władze tego nigdy oficjalnie nie potwierdziły, a o użyciu tej substancji raportowało jedynie dziennikarskie śledztwo. Już wówczas jednak zauważono, że substancja nie tylko jest niezwykle jadowita, ale, również, że działa z opóźnieniem. I to by wyjaśniało jak to się stało, że Skripal i jego córka pojechali z domu do centrum handlowego, potem do włoskiej restauracji gdzie zdążyli sobie zrobić ostatnie selfie, potem jeszcze byli w pubie, a dopiero po wyjściu stamtąd, w parku, zasłabli. Prasa brytyjska snuje przy tym spekulacje gdzie były rosyjski, a teraz brytyjski agent mógł zostać zaatakowany. W grę wchodzi dom, samochód, oblanie go w jakimś miejscu publicznym lub przywiezienie substancji przez córkę, prosto z Moskwy. Bo ta nie chciała emigrować do Anglii i kilka dni przed zamachem przyjechała do ojca w odwiedziny. Świadkowie mówią też, że widzieli jakąś nieznaną kobietę wychodzącą z centrum handlowego w nienaturalnie dużej masce ochronnej, zbyt wielkiej jak na taką, która miałaby chronić przed grypą lub zanieczyszczeniami atmosferycznymi.

Wróćmy jednak do kwestii natury politycznej. Przywoływany już przeze mnie deputowany Fiodorow powiedział, że obecny kryzys w relacjach Rosja – Zachód przypomina rok 1961 i kryzys karaibski związany z próbą rozmieszczenia przez ZSRR głowic jądrowych na Kubie. Jego zdaniem i teraz wszystko skończy się tak jak i wówczas, to znaczy dobrze dla ZSRR, o przepraszam, pomyłka, dla Rosji. Bo i tak jak wówczas Zachód będzie napinał muskuły, ale po pewnym czasie usiądzie z Rosją do rozmów i jakieś modus vivendi się znajdzie.

Opublikowano: 13.03.2018 19:59. Ostatnia aktualizacja: 14.03.2018 10:12.
Autor: Marek Budzisz
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Lama Dorje Argumentacja co się zowie!
  • @dworu cesarskiego  Pan chyba nieuważnie przeczytał mój tekst.
  • @posługacz rozumu  Fragment wspomnień Macmillana o postawie Chamberlaina w Monachuim...

Tematy w dziale Polityka