85 obserwujących
346 notek
877k odsłon
3549 odsłon

Scenariusze odejścia Putina.

Wykop Skomentuj19

Odejście wieloletniego prezydenta Kazachstanu Nazarbajewa prowokuje do snucia analogii na ile droga, którą on obrał może zostać powtórzona w Rosji czy na Białorusi. Z pewnością to jak przebiega tranzyt władzy w Astanie będzie uważnie na Kremlu obserwowane i analizowane, ale czy będziemy mieli do czynienia z podobnym scenariuszem? Tatiana Stanovaya, jedna z najbardziej przenikliwych rosyjskich politologów, jest zdania, że analogie Rosja – Kazachstan w tym względzie są tylko pozorne i maja w gruncie rzeczy powierzchowny charakter. Przede wszystkim z tego powodu, że jej zdaniem zasadniczym motywem dość nieoczekiwanego posunięcia Nazarbajewa była i jest ochrona interesów własnej rodziny, a przypomnijmy, że ma on 3 córki, z których najstarsza Darida, została właśnie przewodniczącą tamtejszej izby wyższej, czyli formalnie trzecią, a gdyby z tej wyliczanki wyłączyć Nazarbajewa, to drugą osobą w państwie. Do spodziewanych wyborów, które mogą się odbyć późną wiosną przyszłego roku jest jeszcze na tyle daleko, że żaden wariant nie jest wykluczony, również i taki, że ona będzie się ubiegała o prezydenturę. Zdaniem rosyjskiej politolog, zasadnicza różnica między Putinem a Nazarbajewem sprowadza się do tego, że ten pierwszy nie ma rodziny, i jak w swoim czasie powiedział Pieskow „jest poślubiony Rosji”. Oczywiście nie chodzi o życie osobiste Władimira Władimirowicza, ale o to, że nie ma on rodziny w sensie politycznym, tzn. nie stoi na nim żaden klan rodzinny, nie chce chronić i promować interesów najbliższych. A w związku z tym to co wydarzyło się po śmierci wieloletniego dyktatora Uzbekistanu, który zmarł nie gwarantując spokojnej transmisji władzy i dziś jego córka oskarżana o miliardowe nadużycia siedzi w więzieniu, i to co było rodzajem memento, dla prezydenta Kazachstanu, nie będzie powtórzone w Moskwie. Stanovaya już kilka miesięcy temu sformułowała tezę, że istotą późnego putinizmu jest koncentrowanie się najwyższej elity kraju, grupy osób skupionych wokół Putina na kwestiach polityki międzynarodowej, zaś kwestie wewnętrzne zostawione zostały dość swobodnej rywalizacji rozmaitych grup interesów, frakcji, koterii i klanów. System stabilizują służby specjalne oraz odideologizowana biurokracja, rodzaj klasy panów. Ale skutkiem stworzenia takiej konstrukcji jest to, że kruchą równowagę między konkurujących ze sobą grup interesów utrzymuje Putin, będący zwornikiem systemu. W tym sensie dalszy los Rosji w gruncie rzeczy zależy od decyzji, jaką podejmie jej władca. Będzie chciał odejść to odejdzie, zmieni zdanie, to bez żadnego sprzeciwu i spokojnie władze zmienią ograniczenia konstytucyjne. W związku z tym, żadne specjalne konstrukcje systemowe, powiększanie kompetencji Rady Bezpieczeństwa czy aneksja Białorusi, po to aby stworzyć miejsce dla instytucji w rodzaju „super – prezydenta” nie będą potrzebne. System utrzymuje elementarną sprawność i ruchy zbyt radykalne nie będą podejmowane. W najbliższym czasie, jej zdaniem, z Kremla zaczną napływać nieoficjalne informacje iż Putin nie zamierza odchodzić tak jak to zrobił Nazarbajew. Nie tylko dlatego, że jest od niego kilkanaście lat młodszy i prócz plotek brak jest informacji aby miał szwankować na zdrowiu. Przede wszystkim tego rodzaju przecieki będą miały na celu ucięcie spekulacji o możliwej emeryturze Putina.

O tym, że na Kremlu intensywnie analizują kwestię sukcesji Putina wnosić można jeszcze z dwóch przynajmniej źródeł. Dziennikarze Bloomberga powołując się na trzy niezależne od siebie źródła informacji donoszą, że omawiane są możliwe scenariusze odejścia obecnego prezydenta. Pierwszy, chyba najmniej prawdopodobny, to wariant który można umownie nazwać „drogą Nazarbajewa”, ale zdaniem wielu rosyjskich politologów jest on najbardziej ryzykowny i najmniej prawdopodobny. Z tego przede wszystkim powodu, że Rosja jest organizmem politycznym znacznie bardziej zróżnicowanym, niestabilnym i takie proste rozwiązania mogą sprawdzić się w Azji Środkowej, ale w Rosji, która ma zresztą też inną kulturę polityczną i prawną, już nie. Druga opcja, to analizowana po wielokroć inkorporacja Białorusi do nowego, wspólnego organizmu państwowego. Ale ten scenariusz też nie jest łatwy, zwłaszcza wobec spodziewanego sprzeciwu białoruskich elit. To, że nie będzie łatwo przekonał się ostatnio rosyjski ambasador w Mińsku, którego wywiad dla Agencji RIA Novosti tamtejsze władze uznały za prowokacyjny i nie licujący z funkcją ambasadora. Wprost padały sugestie, że Michaiłowi Babiczowi pomyliły się role –gubernatora w Rosji i ambasadora w niepodległym państwie. W efekcie konferencja prasowa Babicza w Mińsku została zbojkotowana przez białoruskie media – kontrolowane przez państwo nie przyszły, bo dostały zielone światło od władz, a niezależne, znacznie bardziej nacjonalistycznie nastrojone poczuły się urażone. Ale warto zapytać co takiego prowokacyjnego powiedział rosyjski ambasador? Otóż nawet nie wprost, ale przytaczając cyfry dał do zrozumienia, że Białoruś bardzo chętnie korzysta z rozmaitych form rosyjskiej pomocy gospodarczej i oczekuje więcej, ale faktycznie opóźnia proces integracji obydwu krajów, przynajmniej na płaszczyźnie ekonomicznej. I tak, jego zdaniem, dalej nie można. Przy okazji powiedział w tym samym wywiadzie, że „nikt nie proponował aby Białoruś stała się częścią Rosji”, co w kontekście wcześniejszych stwierdzeń uznać trzeba za formę nacisku, czy wręcz szantażu. Reakcja Mińska przerosła chyba oczekiwania Moskwy.

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka