90 obserwujących
356 notek
962k odsłony
3305 odsłon

Sprawa Iwana Gołunowa, czyli o politycznej sprawności ekipy Putina.

Wykop Skomentuj22

I na taką atmosferę nałożyło się aresztowanie Gołunowa, którego obrońcy od początku głośno twierdzili, że jest on niewinny i padł ofiarą spisku ludzi w mundurach. W efekcie, jak ujawniono, pod względem zainteresowania opinii publicznej (na podstawie statysty serwisów społecznościowych i wyszukiwarek) jego sprawa przebiła zdecydowanie wszystkie inne, w tym tak ważne dla władz, jak wspólne wystąpienie prezydentów Rosji i Chin.

Jednak myliłby się ten, kto sądziłby, że było to dla władz zaskoczeniem. Już w sobotę, jeszcze przed posiedzeniem sądu, który miał decydować czy aresztować dziennikarza odbyły się poufne konsultacje zastępców mera Moskwy Sobianina z nieformalnym komitetem dziennikarzy broniącym Gołunowa. Świadczy to dobrze zarówno o sprawności (kontakty), jak i elastyczności rosyjskiego obozu władzy. A trzeba pamiętać, że Sobianin to jeden z kilku najbliższych Putinowi ludzi (rosyjscy politolodzy niemal zawsze zaliczają go do pierwszej dziesiątki najbardziej wpływowych). I w trakcie tych rozmów postanowiono, że dziennikarz nie zostanie w więzieniu, ale znajdzie się w „areszcie domowym”. I takie postanowienie podjął sąd.

W tym czasie trwały już w Moskwie jednoosobowe pikiety przed budynkiem sądu ludzi, którzy domagali się uwolnienia dziennikarza. Chętnych aby w nich stanąć było tak dużo, że musieli ustawiać się w kolejce.

Jak można przypuszczać to ustępstwo ze strony władz, tylko przyspieszyło narastanie fali sprzeciwu. Przybrał on już zupełnie jawny charakter kiedy w poniedziałek stała się w Rosji rzecz bez precedensu. Trzy najważniejsze dzienniki ekonomiczne – Kommiersant, Wiesti oraz RBK umieściły na swych pierwszych stronach wydrukowane wielkimi czcionkami hasło – Ja-My Iwan Gołunow. A potem specjalne, wspólne oświadczenie redakcji i blok materiałów poświęconych aresztowaniu dziennikarza śledczego. Dzienniki były wprost rozchwytywane, wkrótce ich zabrakło, a wieczorem tego samego dnia pojawiły się oferty sprzedaży „kompletu” za niemałą jak na Rosję cenę 15 tys. rubli.

Wtedy już było wiadomo, że w całą sprawę, która z perspektywy władz zaczynała rosnąć zbyt szybko musi wtrącić się Kreml. Zaczęły pojawiać się wypowiedzi przedstawicieli rosyjskiej elity, takich jak przewodnicząca Rady Federacji, Walentina Matwijenko, że aresztowanie dziennikarza dalekie było od profesjonalizmu a liczba popełnionych przez służby błędów wręcz skłania do tego, aby się sprawie przyjrzeć. Tego samego dnia Putin spotkał się z rosyjską rzeczniczką praw obywatelskich i w trakcie tego spotkania, jak się później okazało, podjęto decyzję o tym aby „sprawę zamknąć”. Najpierw odebrano ją lokalnym przedstawicielom służb dochodzeniowych i przekazano Głównemu Komitetowi Śledczemu. Oficjalnie pierwszy poinformował o tym deputowany do Dumy, wiceszef komitetu do walki z korupcją Aleksandr Chinsztejn – Jedna Rosja, wcześniej doradca szefa Gwardii Narodowej Zołotowa, co ciekawe, pisząc o tym, że jest to dobra wiadomość.

W tym czasie dziennikarze broniący Gołunowa zapowiedzieli demonstrację w rosyjskie święto narodowe – 12 czerwca. Zainteresowanie uczestnictwem w niej wyraziło kilkanaście tysięcy osób (sieci społecznościowe), petycję w obronie aresztowanego podpisało 20 tysięcy ludzi. Cały czas trwały nieoficjalne rokowania grupy inicjatywnej z przedstawicielami merostwa. Ci ostatni wywierali presję, aby przenieść akcję protestacyjną z 12 czerwca na 16 czerwca, a merostwo wyda wówczas oficjalną zgodę na jej odbycie. Ale organizatorzy nie chcieli się na takie posunięcie zgodzić i zachodziło z punktu widzenia władz ryzyko, że demonstracja „ukradnie im show” jakim miały być obchody dnia ogłoszenia niepodległości przez Federację Rosyjską. Pozostawienie całej sprawy bez rozwiązania groziło jeszcze innym, znacznie jak się wydaje poważniejszym kłopotem dla obozu władzy. A mianowicie zapowiedziano już przeprowadzenie w nieodległej przyszłości kolejnej gorącej linii z Putinem. W oczywisty sposób miała ona służyć z jednej stronu odbudowie nadwątlonej popularności rosyjskiego prezydenta, ale z drugiej, i to jest chyba ważniejsze de facto rozpocząć kampanię wyborczą na stanowiska gubernatorów, w tym tak ważnych jak w Petersburgu, i do rad miejskich, również w Moskwie. Skala emocji środowiska dziennikarskiego, które coraz trudniej było kontrolować groziła, że coroczny show Putina, przerodzi się w serię niewygodnych pytań zadawanych przez obecnych na sali dziennikarzy. Pytań o panoszenie się siłowików i panujące w Rosji bezprawie. Trzeba było więc problem szybko rozwiązać. I tak też zrobiono. Ujawniono ekspertyzy sporządzone przez resortowych fachowców które dowodziły, że na znalezionych w plecaku Gołunowa paczkach z narkotykami nie ma śladów DNA dziennikarza, o dociskach palców nie ma co mówić, a w związku z tym całe oskarżenie nie jest wiele warte. Margarita Simonian napisała na swoim koncie w jednym z serwisów społecznościowych, a warto pamiętać, że szefowa Russia Today wchodzi w skład komitetu społecznego przy ministrze Spraw Wewnętrznych, że należy docenić ten gest władzy, bo przecież pracujący dla niej eksperci „mogli napisać co chcieli”. Ale już wówczas było wiadomo, że Gołunow wyjdzie na wolność. Niedługo potem szef MSW Kołokolcew wystąpił w telewizji i oświadczył, że dochodzenie przeciw dziennikarzowi zostaje zakończone „z braku dowodów winy”. Jednocześnie zawieszono dwóch generałów, odpowiedzialnych za sprawę, których Putin dzisiaj odwołał. Ale póki co nie mówi się o rozpoczęciu nowego dochodzenia, tym razem związanego z podrzuceniem dziennikarzowi narkotyków.

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka