Kto śledzi blogi zajmujące się katastrofa smoleńską wie doskonale, że jakiś już czas temu nastąpił bardzo wyraźny podział ( lub śmielej: spór ) pomiędzy blogerami.
Zaczęło się od dyskusji, kto jest bliżej prawdy, adoszło do awantury, kto jest ruskim agentem i dezinformatorem, a komu zależy na prawdzie.
Nie pokuszę się na razie o „wykaz imienny” blogerów będących w grupach się zwalczających.
Najbardziej zadziwiającym odłamem jednego z obozów są blogerzy, którzy objęli wprost karkołomną strategię i kierunek rozumowania. Polega to na odwróceniu wszystkiego do góry nogami i dodatkowo zmieszaniu z najbardziej nieprawdopodobną historią.
To dzisiejsza notka jednego z ich liderów sprowokowała mnie to niniejszego wpisu. W treści notki dokonuje on prawdziwego fikołka myślowego.
Tytuł jakże wymowny: „Ludzie pana Prezydenta”.
Treść notki opiera się o zeznania/wywiad pracownika KP – pana Szczegielniaka, prezydenckiego szefa ochrony, kierowcy oraz posła Martynowskiego.
Dowiadujemy ( bardziej przypominamy- informacje są znane od kilku miesięcy) się:
-o kilkuminutowym „spóźnieniu” śp. Prezydenta- do limuzyny, w konsekwencji na samolot;
-„Pod samolot podjechaliśmy między godz. 7.15 a 7.20" – zeznał K. Silniki tupolewa już pracowały. Przed maszyną na prezydencką parę czekał szef Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik, który zgłosił Kaczyńskiemu gotowość do startu. Prezydent odebrał meldunek i wszedł na pokład. Samolot odleciał o 7.27.
( wg. mnie ta sytuacja całkowicie tłumaczy, dlaczego śp. Prezydenta przywitał na płycie lotniska Gen. Błasik, włączone silniki, a więc pilot – siedział już za sterami, przygotowywał się do startu- nie, dlatego, że był skłócony z generałem czy obrażony na śp. Lecha Kaczyńskiego- jak chce np. GW )
Ale do rzeczy.
Otrzymujemy, więc w skrócie informacje o przebiegu wydarzeń przed wylotem 10.04.
Pałac, Okęcie, start samolotu.
Co z tego wszystkiego ma wynikać wg. samego jej autora?
UWAGA:
To, iż urzędnicy i pracownicy śp. Prezydenta kłamią i są zamieszani w organizacje zamachu.
Być może samolot wcale nie wyleciał wtedy z Okęcia.
Mord polityczny w Łodzi na Marku Rosiaku ( PiS ) jest częścią tego diabolicznego planu.
Następnie mamy wysyp komentarzy podkręcających „teorię”:
Cudownie ocalony z zamachu Paweł Kowalski także zniknął ze sceny .Głębokie 7 centymetrowe rany szyi,powinny pozostawić okazałe blizny,w sam raz nadajace się do telewizyjnych prezentacji cudownie ocalonego ...a tu nic cisza.
Mówi się, że spreparowana może się ukazać rozmowa
braci Kaczyńskich... Ta z 8:20 rano 10.04.2010. Ale to jeszcze nic ...
Jeden z najgorszych scenariuszy : Prezydent Lech
Kaczyński mógłby żyć np. 10.04.2010 po południu jeszcze
- na co mogłyby być zdjęcia , filmy z Nim na tle audycji o "katastrofie" TV-ów jakichś państw z tego dnia.
Sasin mówił, że oddał miejsce Kasi Doraczyńskiej, bo była gdzieś z wizytą u rodziny za granicą.
Sam autor dorzuca soje trzy grosze:
Ruska agentura prowadzi swoją dezinformację.
Tak jak napisał EOS, prokuratura swoją, a Macierewicz i jego ludzie swoją.
A my mamy się w tym orientować.
Po drugie może to być element ostecznego planu ratunkowego zamachowców. Pamiętasz niemal natychmiastową wypowiedź Komorowskiego o planowanym wystąpieniu z NATO?
( ewidentne przejęzyczenie traktowane poważnie!!!- trudno uwierzyć w aż taką naiwność autora)
O to jesteśmy świadkami zabiegu gmatwania, miksowania, stawiania na głowie i działania wbrew logice czy zdrowemu rozsądkowi.
O to niektórzy blogerzy tworzą teorię spiskową przewyższającą każdą inną:
Zamach na polską delegację odbył się, nie wiadomo jednak gdzie i kiedy, w spisku brali udział pracownicy kancelarii prezydenta, a może i nawet bracia Kaczyńscy ( by dokonać w Polsce całkowitego podziału społeczeństwa).
Bo jak pisze jedna blogerka:
„Wiem tez jedno . Niektórzy do dzisiaj żyją . I to nie jak niektórzy myślą w lagrach , tylko jak paczek w maśle!!!!!”
Inspirowały notki autorów i komentarze pod nimi:
oraz kilka innych


Komentarze
Pokaż komentarze (3)