Jedna z opozycyjnych partii obecnego parlamentu RP ( ta merytoryczna, nie biadoląca wciąż o Smoleńsku )
nie może już dłużej znosić takiego upokorzenia i głosować tak samo jak ten demon Kaczyński i jego świta!
SLD nie zniesie już kolejnych głosowań, w którychbędzie musiała wcisnąć przycisk i podnieść rękę PRZECIW
systemowi - rządzącej Partii Obywatelskiej.
Dziś za przykładem bohaterskiego Arłukowicza, postaci wielce zasłużonej na polskiej scenie politycznej konstruktywną krytyką i przedkładaniem merytorycznych, aczkolwiek nie brutalnych, uwag w stronę Rządu
ustawiają się pod gabinetem Premiera kolejni posłowie Sojuszu prosząc o angaż i zezwolenie na modernizowania kraju ramię w ramię z Partią Obywatelską.
Bohaterski Bartosz załapał się pierwszy, zajmie się tym-i-tamtym, dla większości pozostałych SLDowców także coś się znajdzie, w ramach kolejnej redukcji zatrudnienia w administracji państwowej.
Ostatni w kolejce stoi Ryszard Kalisz, dla niego w gabinecie premiera może już zabraknąć miejsca, Dobry Tusk znajdzie jednak rozwiązanie i na takie, cięższe przypadki.
Nie ustawili się pod gabinetem jedynie najprzystojniejsi Sojusznicy - Napieralski i Kalita, oni już odbywają naradę w gabinecie innego premiera - Millera. Z gabinetu dochodzą ponoć dźwięki wykręcania ucha i klapsów.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)