26 obserwujących
47 notek
163k odsłony
2452 odsłony

150 tys. miejsc pracy i nasze miliardy złotych w rękach sędziów

Wykop Skomentuj18

15 lipca br. Trybunał Konstytucyjny orzeknie, czy podwyżka składki rentowej, uchwalona w trybie pilnym w grudniu 2011 r., była niezgodnie z Konstytucją. Wniosek mojego autorstwa czeka na tę decyzję od lutego zeszłego roku. Jeśli TK podzieli moją opinię, to rząd Tuska będzie musiał oddać podatnikom miliardy złotych, a 150 tys. bezrobotnych odzyska nadzieję na miejsca pracy utracone w wyniku podwyżki składki rentowej.

We wniosku złożonym do TK argumentowałem, iż tego rodzaju prawo nie może być uchwalane w trybie pilnym. Art. 123 ust. 1 Konstytucji zabrania stosowania trybu pilnego do projektów ustaw podatkowych. Artykuł ten należy rozumieć jako zakaz uchwalania w owym trybie jakichkolwiek przepisów dotyczących świadczeń przymusowych niezależnie od stosowanej wobec tych świadczeń terminologii (podatek, danina, etc.). Mój pogląd podzielił Prokurator Generalny, który w piśmie z 28 marca 2012 r. przyznał:

"Przedstawione wyżej poglądy w pełni uprawniają więc do zajęcia stanowiska, że składka na ubezpieczenie rentowe jest daniną publiczną, a ustawa zmieniająca istotne elementy tej daniny publicznej mieści się w pojęciu „ustawy podatkowej” (…).

Daje to podstawę do przedstawienia stanowiska, że ustawa z dnia 21 grudnia 2011 r. o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych jest niezgodna z art. 123 ust. 1 Konstytucji RP".

Tyle o samym wniosku.

Warto zastanowić się jakie korzyści – poza przywróceniem praworządności – przyniesie rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego zgodne z wyrażonym we wniosku poglądem.

Przede wszystkim będzie ono korzystne dla obywateli, którzy każdą podwyżkę świadczeń na rzecz państwa odczuwają na własnej skórze. Podnosząc składkę o 2 pkt proc. (z 6 do 8 proc.) rząd szacował, że dzięki dodatkowym wpływom do budżetu deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w 2012 r. pomniejszy się o 7 miliardów złotych, co musiało zaowocować kłopotami finansowym przedsiębiorstw i zubożeniem społeczeństwa.

Przedstawiciele przedsiębiorców ostrzegali rząd przed negatywnymi konsekwencjami podwyżki składki rentowej. Dr Wojciech Nagel, ekspert BCC ds. ubezpieczeń społecznych i pracy, wyraził swoje obawy słowami:

"Projektowane podwyższenie składki z ubezpieczenia społecznego podwyższa koszty pracy i – obiektywnie – ryzyko ograniczania zatrudnienia, w warunkach oczekiwanego spowolnienia gospodarczego w Polsce".

Pracodawcy RP ostrzegali, że:

"Wzrost kosztów związanych z pracą pogorszy kondycję finansową firm u progu spowolnienia gospodarczego, które może wiązać się z zatorami płatniczymi. (…) Szczególnie ważne z perspektywy zdolności przedsiębiorstw do przetrwania II fali kryzysu jest zabezpieczenia środków finansowych w celu zapobieżenia problemom z płynnością."

Rezerwa finansowa przedsiębiorstw okazała się jednak łakomym kąskiem dla ministra Jacka Rostowskiego, który lekką ręką sięga po pieniądze podatników oraz gotowy jest w każdej chwili wykorzystać je w dogodny dla rządu sposób. Obok drenażu Funduszu Rezerwy Demograficznej i podwyższenia podatku VAT naturalnym dla rządu posunięciem było zatem wprowadzenie podwyżki któregoś ze świadczeń. Padło na składkę rentową, mimo że minister Rostowski, podwyższając podatek VAT w 2010 roku, zapewniał, że: „najgorsze, co można zrobić w Polsce, jeżeli chodzi o daniny publiczne, to jest właśnie podnoszenie składki rentowej."

Niestety, nadmierny fiskalizm stał się domeną rządów Donalda Tuska. Mówiłem o tym w grudniu 2011 r. podczas debaty sejmowej nad podwyżką składki rentowej:

"Rząd, który doprowadził do zwiększenia długu publicznego o 300 mld zł w trakcie ostatnich czterech lat, rząd, który zadłużył Polaków, polskie rodziny na kolejne, nowe 300 mld zł, w chwili obecnej mówi (…), że trzeba się zrzucić na te długi! Bo one kosztują, budżet nie jest z gumy, tylko z naszych podatków (…). Oszczędności w trudnym czasie kryzysu szuka się nie w administracji publicznej, w wydatkach rządowych, ale w kieszeniach polskich obywateli, polskich przedsiębiorców."

Podobnie myśli Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, który na łamach „Uważam Rze” krytykował politykę premiera Donalda Tuska:

"Rząd zwalcza problem, który sam tworzy. W zasadzie nie ma eksperta – poza rządowymi – który nie zgodziłby się z opinią, że główną przyczyną bezrobocia są wysokie pozapłacowe koszty pracy, w drugiej kolejności sztywne prawo pracy, a w trzeciej tzw. płaca minimalna, która zamyka dostęp do rynku pracy młodym i słabo wykształconym. Jeśli rząd chciałby cokolwiek z tym zrobić, obniżyłby koszty pracy."

Ostrzegałem, że podwyższenie kosztów pracy zakończy się wzrostem bezrobocia. Ile w tym było racji? Wystarczy sięgnąć po statystyki. W grudniu 2011 r., w momencie głosowania nad podwyższeniem składki rentowej, zarejestrowanych było 1982,7 tys. bezrobotnych. Rok później, w grudniu 2012 r., było ich już 2136,8 tys., czyli o 154 tys. więcej.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wielu z nich nie widząc w naszym kraju szans na poprawę swojej sytuacji życiowej, wyemigrowało za pracą. Już nieomal jedna trzecia Polaków myśli o wyjeździe za granicę. Co więcej, nasi rodacy, którzy na emigracji znaleźli się kilka lat temu, tracą resztki motywacji do powrotu, a ci, którzy pozostają w kraju, tracą nadzieję na poprawę sytuacji gospodarczej.

Jutrzejsze orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego ma zatem ogromne znaczenie. Trybunał musi zadecydować, co jest ważniejsze: praworządność i miejsca pracy dla bezrobotnych czy też interesy nieudolnie gospodarującego rządu. Szansa na zmianę jest teraz w rękach sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

 

Przemysław Wipler

poseł na Sejm RP

Republikanie

 

Wniosek do TK

Opinia Prokuratora Generalnego

Wykop Skomentuj18
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale