Bili mnie, próbowali ukrzyżować i odcięli ucho. Mówili z rosyjskim akcentem. Tak o swoich prześladowcach mówi Dmytro Bułatow, lider AutoMajdanu porwany przez nieznanych sprawców 23 stycznia. Jego prześladowcy wyrzucli go w czwartek 30 stycznia z samochodu we wsi pod Boryspolem (miasto pod Kijowem, gdzie mieści się lotnisko).
Bułatow powiedział, że jego prześladowcy mówili z rosyjskim akcentem. To kolejny "rosyjski ślad" na Ukrainie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)