(...) Oczywiście nie da się precyzyjnie obliczyć, ile procent naszych dochodów zawdzięczamy sami sobie, a ile kapitałowi społecznemu. Ale można przypuszczać, że to, co sami wypracowujemy – szczególnie, jeśli żyjemy w relatywnie dostatnich krajach – to jedynie ułamek naszych realnych dochodów. Same zdolności indywidualne nie pozwoliłyby nam się bogacić, gdyby nie wysoki technologiczno-organizacyjny poziom danego społeczeństwa i sprawna, rozbudowana administracja.
Kto nadal nie wierzy, niech weźmie do ręki listę 100 najbogatszych według „Forbesa” i prześledzi, ilu współczesnych amerykańskich miliarderów zawdzięcza swe bogactwo odkryciom naukowym. To nie oni zapłacili za te odkrycia, były możliwe dzięki zbiorowemu wysiłkowi tysięcy ludzi, także spoza USA. Dlatego ich majątek w dużej części jest dobrem publicznym.
Więcej
http://www.rp.pl/artykul/77985.html?p=2


Komentarze
Pokaż komentarze (2)