Nasz najsłynniejszy uchodźca polityczny od prześladowań reżimu Bodnara, Żurka i innych tuskowych siepaczy przypomniał o sobie dość zaskakującym wpisem na X :
- Tyle czasu (dwa lata będzie wkrótce) u Madziarów i dopiero spróbował ich specjalności - langosza?!
Bałbym się zapytać jak u niego z Csirkepaprikás, Csülök pékné módra i węgierską zupą rybną (moje nr 1 tamtejszej kuchni) ...
Cały czas żywił się tylko ostrygami, krewetkami tygrysimi i arcydrogim foie-gras ?
Nie żebym zazdrościł, bo z powyższych wyszukanych niewęgieskich dań niczego nie lubię, ale przecież stać go na wszystko z Funduszu Sprawiedliwości...
Bardziej zdziwiłem się publicznie wyrażanemu stopniowi odwagi delikwenta, mianowanego przez Opozycję na męczennika Tuskowej dyktatury. Odwagi o wykładniku ujemnym.
Napisałem pod tym jego wpisem:
Aleksiej Nawalny był odważniejszy od Mromanowski i wrócił do Mordoru Putlera.
A nasz odważny w gębie rodak czeka na zmianę rządu.
A jeżeli zmiana rządu nastąpi wcześniej nad Dunajem?
Wtedy czekają go gorączkowe poszukiwanie nowego schronienia - Słowacja buraka Fico czy od razu Mińsk Białoruski kartoflanego Baťki?
Po tym porównaniu sprawdziłem daty urodzenia obu Opozycjonistów, znaczy Opozycjonisty i "opozycjonisty":
Marcin Romanowski (ur. 20 stycznia 1976 w Skrwilnie)
Aleksiej Anatoljewicz Nawalny (ur. 4 czerwca 1976 w Butyni)
PS Z podobnym obrzydzeniem odnoszę się do symulacji zawału /śmiertelnej choroby i ucieczki do swojej willi w Italii Romana Giertycha. Choć chyba nawet on (bardzo negatywny w mojej ocenie "Łysek z pokładu Idy") nie chwalił się publicznie swoim cwaniactwem i nieukrywanym tchórzostwem?



Komentarze
Pokaż komentarze (15)