36 obserwujących
152 notki
261k odsłon
695 odsłon

Ewolucja "skrajnej prawicy"

Wykop Skomentuj2

W ciągu ostatnich paru lat tzw. „skrajna prawica” w krajach „starej Europy” przeszła ogromne przeobrażenia rezygnując z irracjonalnych, sklerotycznych fobii w swoich politycznych agendach. Dotyczy to przede wszystkim „kwestii żydowskiej” w programach tych partii. W mniejszym stopniu dotyczy to również „kwestii gejowskiej”. Skrajna prawica w „nowej Europie” daleka jest jednak od pójścia w ślady Heinza Christiana Strache czy też Filpa Dewintera.

Tzw. „kwestią gejowską” nawet nie warto się zajmować. To sprawa oczywista, że związki seksualne dwóch dorosłych ludzi są ich prywatną sprawą i nikomu nic do tego. Totalna niekompatybilność dyskusji politycznej w „kwestii gejowskiej” na Zachodzie i na Wschodzie (w tym w Polsce) polega na tym, iż na Zachodzie nie jest to w istocie „kwestia gejowska”. Nikt tam nie ma wątpliwości, iż dyskryminacja z uwagi na orientację seksualna jest niedopuszczalna, a problemem politycznym jest wyłącznie kwestia legalizacji małżeństw homoseksualnych oraz adopcji dzieci. I tak ta sprawa występuje w programach takich partii jak Vlaams Belang czy FPOe. Nie piszę w ogóle o Wildersie po PVV jest w istocie partią wojującego liberalizmu a nadanie jej łatki „skrajnej prawicy” to wyraz bezczelności oszalałego europejskiego lewactwa. W „nowej Europie” nie chodzi tymczasem o prawo do zawierania małżeństw czy też o adopcję, lecz o to co wyrażają regularnie łyse karki na różnych „patriotycznych” manifestacjach - „Zrobimy z gejami co Hitler zrobił z Żydami”. Takie podejście nie wymaga komentarza.

Znacznie ciekawsza jest ewolucja „kwestii żydowskiej” w programach europejskiej „skrajnej prawicy”.Jeszcze do niedawna wizerunek FPOe, Vlaams Belang czy wcześniej Sojuszu Narodowego we Włoszech kompromitowały obrazki hajlujących |”łysych” czy też spotkania esesmańskich weteranów. Pierwszy od tego obciążenia odciął się Gianfranco Fini we Włoszech, wiele lat temu już, składając kwiaty pod pomnikami ofiar Holocaustu, składając wizytę w Izraelu, wreszcie przekształcając swoją partię w ugrupowanie konserwatywne, zupełnie odcięte od faszystowskiego dziedzictwa. Jeżeli chodzi o FPOe czy też VB to ta przemiana trwała znacznie dłużej. Niemniej za całkowity przełom należy uznać konferencję jaka miała miejsce w zeszłym roku w grudniu w Izraelu, a w której brał udział Strache i Dewinter. Na konferencji tej obaj politycy podkreślili, iż Europa powinna być sojusznikiem Izraela, gdyż zarówno Europa jak i Izrael są zagrożone przez islamofaszyzm. Fakt, iż tzw. skrajna prawica europejska uświadomiła sobie, że to nie wybici przez hitlerowskich zbrodniarzy i współtworzący europejskie dziedzictwo cywilizacyjne przez setki lat Żydzi są zagrożeniem dla Europy (zwłaszcza że jest ich teraz tylu ilu jest w Europie tzn. garstka) jest oczywiście pozytywny, oznacza po prostu powrót do normalności. Jest bowiem jasne że ci którzy uważają Żydów za zagrożenie dla Europy zdrowi na umyśle nie są. Warto dodać, że w przypadku Stachego ta przemiana jest tym większa, iż jego poprzednik Joerg Haider jeździł bratać się z Kadafim.

Zagrożenie ze strony islamofaszyzmu, zalewu Europy przez nieintegrujących się, wrogich wobec wartości demokracji liberalnej, imigrantów muzulmańskich to zupełnie inna kwestia. Zbrodnicza aberracja zwana szariatem, kamienowanie „cudzołoznic” i wieszanie gejów, zalegalizowana pedofilia w formie „małżeństw” zboczonych staruchów z 12letnimi dziewczynkami, wreszcie terrorystyczne siatki istniejące wśród tych środowisk, nienawiść do Żydów i samej demokracji liberalnej to kwestie powodujące że walka z islamofaszystowskim zagrożeniem nie jest po prostu taką irracjonalną fobią jak antysemityzm czy homofobia. Fakt, że lewicy, terroryzującej opinię publiczną i utrzymującej „kordon sanitarny”, to nie przekonuje wynika z prostej przyczyny. Po pierwsze lewica wbrew logice nie ma zamiaru odstępować od skompromitowanej agendy multi-kulti, a po drugie i ważniejsze, przejęła antysemicką schizę porzuconą przez „skrajną prawicę”. Oczywiście to nie jest nowe w przypadku lewaków ale dotychczas raczej ograniczało się do totalnych psychopatów typu Gudrun Ensslin, twórczyni RAF i innych tego typu propalestyńskich bandytów łączących lewacką,agendę „antyimperializmu” z antyamerykanizmem i antysemityzmem.

Wracając do „skrajnej prawicy”. Obecnie to pojęcie faktycznie nie oznacza niczego poza tym, że obdarzani tą łatką są znienawidzeni przez lewactwo. „Skrajną prawicą” jest zarówno Gert Wilders broniący wartości liberalnych, bardziej konserwatywny Strache czy też tkwiący wciąż w starych pojęciach (choć prawdopodobnie wkrótce również się zreformuje) Front Narodowy we Francji, wreszcie, rzeczywiście ekstremistyczne ugrupowania „nowej Europy” (np. JOBBIK). Tymczasem wyłania się nowa, naprawdę skrajna prawica. To ugrupowania narodowo-chrześcijańskie załamane „moralną zgnilizną” Europy i upatrujące w islamskich zwolennikach ślubów 70latków z 12latkami sojuszników w walce z homoseksualnym „Armagedonem” i „syjonistycznym spiskiem”. Ale Vlaams Belang czy FPOe to już nie ta bajka.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale