Witam wszystkich. Jako że populistyczny rząd PO cieszy się nieustającym poparciem społecznym zdecydowałem się napisać jak Polska będzie wyglądała za parę lat jeśli wyborcy nie przejrzą na oczy.
-Helloł prezymierze!- zawołał Schetyna wchodząc do gabinetu Tuska.
-Dobrze że jesteś, Grzesiu. Popatrz, to oburzające.
-Co takiego? - zainteresował się Schetyna.
-Podobno poprzedni prezydent ma zostać kociarzem roku! To niesprawiedliwe! Dlaczego właśnie on? Przecież ja jestem przystojniejszy, mam bardziej szczery uśmiech, większe poparcie w sondażach i ludzie mnie bardziej lubią!
-Wie pan, jest pewien mały problem...
-Jaki?
-Nie ma pan kota.
-I co z tego? Czy z tego powodu jestem gorszy? Czy to oznacza, że z tego tylko powodu, że ktoś nie ma kota, ma być dyskryminowany i niedopuszczany do niektórych tytułów? A gdzie tu miłość i zrozumienie? Tak być nie może!
-No dobrze, coś się da z tym zrobić. Zadzwonię zaraz do Ćwiąkalskiego, niech ogłosi, że odkrył, że Kaczor z Ziobrem molestowali kota. Wtedy na pewno nie dostaną tytułu.
-Ale ja go chcę dostać!
-Spokojnie, już do tego dochodzimy. Skombinuję jakiegoś kota i pan go następnie przygarnie w blasku kamer POTV... tfu, znaczy TVN.
-Świetnie, za to cię lubię, Grzesiu. Ale co ja mam zrobić z tym kotem jak już dostanę ten tytuł?
-Damy go Palikotowi. Mówił, że potrzebuje trochę zwierzątek na swoją następną konferencję prasową na temat jakości jedzenia w klubach biznesmenów.
-Hmm, ciekawe do czego on chce użyć tych zwierząt...Ale mniejsza o to. Wiesz wczoraj w ubikacji skończył mi się papier, więc wziąłem zamiast tego projekt nowej ustawy medialnej i tak trochę poczytałem.
-Ooo, gratulacje panie prezymierze!
-I ja rozumiem bardzo dobrze założenia tej ustawy, to oczywiste, że jeżeli wicepremier będzie decydował o obsadzie i budżecie TVP, to zapewni to pełną niezależność mediów publicznych, a także, że jak najbardziej trzeba zastąpić wszystkich tych partyjniackich
pracowników pracownikam z korpusu niezależych specjalistów PO, ale myślałem że już kilka lat temu zastąpiliśmy wszystkich.
-Tak, ale okazało się, że asystent jednego z kamerzystów jest znajomym kuzyna kolegi brata jednego z działaczy PiS. Trzeba go usunąć a w świetle obecnej ustawy niemożliwe jest usunięcie pracownika TVP, bo wtedy myśleliśmy że kiedyś stracimy władzę.
-No, nie myślałęm że się tak ludzie dadzą nabrać. He,he. Mamy większość żeby to przegłosować?
-Zaraz zobaczymy. Wezwałem tu wicemarszałka Sejmu w tym celu.
Do gabinetu wszedł wściekły Niesiołowski.
-Co się stało, Stefan? - zdziwił się Schetyna.
-Wstrętne pisiory! Idę sobie spokojnie po parku a tu nagle coś na mnie spadło. Myślę, listek pewnie, ale patrzę a to gówno! GÓWNO! Ktoś by pomyślał, że to gołąb, ale ja wiem, że to była kaczka, a nawet pewnie kaczor! KACZOR! I wtedy zrozumiałem, że to spisek PiSu! Szkolą kaczki żeby obrzucały
nas gównem w nadziei, że coś się przyklei!
-Stefan, brałeś dzisiaj swoje tabletki?
-Eee, no wiecie, ja myślałem...
-Nie kłam Stefan!
-No bo Palikot powiedział, że nie potrzebuję i będzie zabawne, jak nie wezmę.
-Palikot i te jego dowcipy...
-Dobra, mniejsza o to - machnął ręką Tusk - Mamy większsość?
-Wiesz szefie, mamy 450 posłów w parlamencie, ale większości nie chce się przyjść a PSL grozi, że przyprowadzi wszystkich swoich 9 posłów, więc mogą być kłopoty z większością.
-A czego chce PSL?
-Zaraz - Niesiołowski wyjął kartkę - Chcą prezesa, wszystkich wiceprezesów, radę nadzorczą, zarząd..
-Dobra, dobra, szybciej będzie jak powiesz czego nie chcą.
- Mogą nam zostawić asyustenta kamerzysty.
-Hmm, w sumie główny cel byłby osiągnięty...Ale czekaj, czy gdyby poseł mniejszości niemieckiej nas poparł mielibyśmy większość?
-Prawdopodobnie tak.
-Wspaniale, czego chce?
-Żeby pan przyznał, że pana dziadek wstąpił do Wermachtu...
-Hmm, nie dałoby się tego załatwić inaczej?
-W sumie zadowoliłby się szefostwem TVP2.
-O i to jest to. No to załatwione.
Niesiołowski i Schetyna wyszli a Donald mógł wreszcie iść do domu po dniu wytężonej pracy......
mementi
16
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)