-Helloł prezymierze - zawołal Schetyna wchodząc do gabinetu Tuska.
-Dobrze, że jesteś Grzesiu, właśnie czekam na wiadomość od Sikorskiego.
-On zdaje się pojechał do Brukseli negocjować nowy traktat?
-Tak, a co w ogóle ten traktat zakłada, bo zapomniałem przeczytać, wiesz byłem zmęczony po graniu w gałę...
-Oczywiście panie prezymierze. Nowy traktat zakłada nowy sposób liczenia głosów - będzie to liczba mniejszości seksualnych pomnożona przez liczbę arabskich imigrantów pomnożona przez liczbę posiadanych koncernów samochodowych razy tysiąc pomnożona przez liczbę ludności ateistycznej pomnożona przez liczbę ludności mówiącej w języku z rodziny romańskiej lub germańskiej. W takim układzie mamy 0,2% głosów, co nam daje prawie 2 razy silniejszy głos niż malta. Sikorski próbuje wynegocjować żeby było to jeszcze mnożone przez pierwiastek dziesiętny z ludności co by nam dało w sumie 0,5% głosów, czyli bylibyśmy prawie tak mocni jak Estonia. Niestety w ramach oszczędności posłaliśmy Sikorkiego stopem i się głupek spóźnił.
- Nie szkodzi, przecież według traktatu nasz najbliższy sojusznik Niemcy ma 50% głosów, to jakby co, to nas obronią.
Nagle zadzwonił telefon.
-Halo, tu najbardziej kochający premier Europy.
-Allo, odbiór, tu sikorka.
-A no tak, zapomniałem, że boisz się podsłuchów. Chyba za dużo się nagadałeś z Kaziem...
-Allo, tu sikorka, składam meldunek do lalusia.
-Że do kogo?
-Watacha prawie dorżnięta, ale jeszcze dyszy. Dziadek uparty ale jeśli łiu łiu to wtedy może potęga. Sikorka się odmeldowuje.
-Co? Grzesiu, co to znaczy?
-Sprawdzę w księdze szyfrów. Ok, to będzie tak. Negocjacje prawie się udały ale się spieprzyło. Niemcy są uparte ale w końcu zgodziły się, że jeżeli im oddamy naszego komisarza to może zgodzą się na pierwiastek.
-Wspaniale, przyklepujemy. Kolejny wspaniały sukces rządu!
Nagle telefon zadzwonił
-Halo, tu...
-Cześć Donek, to ja!
-Czyli kto?
-Jak to kto? Hania!
-O kur...to jest, dlaczego dzwonisz?
-Słuchaj, Donek. Gadałam z urbanistą i wiem gdzie postawić stadion narodowy!
-Haniu...
-Nie przerywaj! Otóż we Włoszczowej! Rozebraliśmy tam dworzec i jest mnóstwo miejsca. Genialne, nie?
-Haniu, Euro zabrali nam kilka lat temu.
-Co, dlaczego mnie nie zawiadomiłeś?!
-Napisałem do ciebie kilkadziesiąt maili...
-Sądzisz, że ja mam czas czytać maile?
-Zostawiałem ci co tydzień wiadomości na sekretarce...
-Myślisz, że ja mam czas odsłuchiwać wiadomości?
-Kazałem pomalować ratusz na różowo i napisać to na nim metrowymi niebieskimi literami!!!
-Sądzisz, że ja mam czas chodzić do ratusza?
-Spokojnie Donek, spokojnie. Miłość, miłosć, tylko miłość.
-Ej, Donek, co tam mruczysz?
- Nic, Haniu. Dziękuję za telefon - Tusk odłożył słuchawkę - Wytłumacz mi Grzesiu, po co jeszcze trzymamy tą idiotkę?
-Dzięki temu możemy forsować nasz model decentralizacji kraju. Odkąd ona rządzi, to już nikt nie liczy się z Warszawą. A po za tym dzięki temu miano najważniejszego polskiego miasta może przypaść np Gdańskowi. Albo Wrocławiowi - dodał pod nosem.
-Dobra, a ten traktat przepchniemy w sejmie?
-Po to wezwałem...
Do gabinetu wpadł wściekły Niesiołowski.
-Stefan, co znowu? - zitytował się Schetyna.
-Poszedłem do bufetu a tu patrzę, ciasteczaka zwierzątka w czekoladzie. Bardzo je lubię, więc poprosiłem o pingwinka. I co? I dali mi kaczkę. KACZKĘ!!! To spisek. Jestem pewien, że chcieli mnie otruć. Rzuciłem ekspedientce tą kaczką w twarz i zażądałem zwrotu pieniędzy, a ona nie chciała oddać! To na pewno pisowska agemtka. PISOWSKA. pis pliss, puoisd,pasiczsd, poikcjsdfassasd...
- Spokojnie, Stefan, na szczęście mam twoje tabletki.
-O, dzięki, Grzesiu.
-Dobrze, a co z tym głosowaniem?
-No niestety wszyscy oprócz nas i Bronka pojechali na te wakacje na Uznam co nam kanclerz Niemiec zafundował.
-I co teraz?
-Mamy kryzys, chyba potrzebne będą nowe wybory - orzekł Tusk.
I tak oto pojawił się jeden z największych kryzysów II Irlandii.
mementi
29
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)