Przed chwilą zakończył się program emitowany w programie pierwszym TVP "Cienie PRL-u" Bronisława Wildsteina. Został poruszony w nim temat zbrodni komunistycznych jakich dopuszczała się wroga władza wobec Polaków generalnie i podziemia niepodległościowego w szczególności. Abstrahując od głównych wątków dyskusji, chciałbym się zatrzymać na temacie, który w programie został muśnięty. Mianowice chce poruszyć kwestię edukowania młodzieży gimnazjalnej i licealnej o wyżej wymienionych sprawach.
Sam niedawno opuściłem liceum, więc mogę zdać relację niemal z pierwszej linii. Na podstawie własnych doświadczeń szkolnych i porównywania ich z wiedzą znajomych z innych szkół mogę stwierdzić, że temat powojennej walki podziemia polskiego z sowieckim najeźdźcą i jego polskimi pomocnikami na lekcjach historii praktycznie nie istnieje. Rzadko który nauczyciel przekracza próg II wojny światowej. Jeśli już dokona tej wybitnie trudnej sztuki to niemal zawsze realizuje taki oto schemat: Poznań 56, Dziady 68, Wybrzeże 70, wyjątkowo Radom 76, potem rok 80 i koniec. Coś jeszcze może opowie o społeczeństwie PRL czy podobnym temacie. Podkreślam, że samo dojście do tych tematów jest wyjątkowe. Co więcej, jeśli nawet nauczyciel będzie chciał z klasą zrealizować PRL to bardzo często spotka się z brakiem jakiegokolwiek zainteresowania. I to nawet u osób, które będą zdawać maturę z historii. Nie jest to do końca wina młodych ludzi, bo na samej maturze temat Polski Ludowej jest traktowany po macoszemu. Najbardziej banalne pytania obejmują właśnie ten okres.
Dopiero w tym momencie dochodzimy do kwestii komunistycznego bandytyzmu. Młody człowiek kończący liceum nie wie praktycznie nic o tysiącach ofiar okresu stalinizmu i potwornych represjach. Natomiast ta wiedza jest wielce istotna dla prawidłowego zrozumienia kraju, w którym przyszło nam żyć dzisiaj. Moi równieśnicy nie mają pojęcia, że potworności, których w czasie wojny dopuszczali się siepacze mówiący po niemiecku, gdy już umilkły działa, powielali ich koledzy posługujący się cyrylicą. Dlatego też dzisiejsze pokolenie nie rozumie problemu i potrzeby upamiętniania ofiar tamtego okresu, nie rozumie dzisiejszych sporów politycznych i społecznych, które niejednokrotnie mają swoje źródło w tamtych wydarzeniach. Przykre to jest tym bardziej, że do dzisiaj żyją osoby, które przez to przechodziły. Do dzisiaj nie został im zwrócony honor, a oprawcy nie zostali napiętnowani. A nierozliczone zbrodnie w pewien sposób skażają całe społeczeństwo. Tego domaga się zwykła przyzwoitość.
Komentarze
Pokaż komentarze (14)