Kolejna prowokacja, jak tym z PiS-u nie wstyd. W białostockim areszcie zabił się niejaki Andrzej Ł., pseudonim Gruby. Jeśli ten bandzior myślał, że się na to nabierzemy, to się przeliczył. Przecież wiadomo, że tego i poprzednich podpuszczali ludzie związani z PiS, prokuratorzy, policjanci. Chcą niby pokazać, że wymiar sprawiedliwości pod rządami PO całkowicie sobie nie radzi. Że fala samobójstw kluczowych świadków jest dowodem na powrót "najlepszych" lat III RP. Nic z tego, nie damy się nabrać. Powiedzmy głośne "NIE" pisowskim prowokacjom. Znane są metody siepaczy poprzedniej władzy. Szantaż, przekupstwo, ciemne układziki z przęstępcami, by oskarżali tych, których wskaże władza. Teraz, gdy już nie rządzą, dopuścili się nawet tak niegodziwych czynów. Jednak najbardziej zagadkowe pozostaje to jak namówili "Grubego". Prawdopodobnie sympatyzujący z Kaczyńskim prokurator obiecał mu warunkowe zwolnienie...
Komentarze
Pokaż komentarze