93 minuta meczu Polska-Austria jeszcze przez lata będzie nawiedzała w koszmarach polskich kibiców. Widziałem do tej pory prawie wszystkie mecze mistrzostw i nigdzie taka sytuacja nie miała miejsca. Przypomina to harce sędziów w najgorszym okresie polskiej ligi, gdy panowie z gwizdkiem czuli się całkowicie bezkarnie. Widać solidne trzepanie przydałoby się nie tylko na naszym podwórku.
Przyznam, że podyktowanie rzutu karnego wprowadziło mnie w stan bezbrzeżnego zdziwienia. W tym stanie tkwie do teraz. Na całym świecie mecze oglądają zapewne setki milionów ludzi, a sędzia Webb nawet nie pozorował zasadności swojej decyzji. Po chamsku, bez ogródek dał Austriakom bramkę. Sytuacja niczym z piaskownicy, ulepiłem brzydsze babki od kolegów, więc wołał starszego brata, który je im rozdepcze. Tylko, że to nie jest piaskownica, a jeden z najważniejszych sportowych i społecznych eventów odbywających się na błękitnej planecie. I przed milionami par oczu można zwyczajnie przewalić, oszukać. I wszyscy wiedzą, że to miało miejsce, ale rozkładają ręce. Bo przecież nic nie da się zrobić...
Fakt, przez pierwsze 20 minut była obrona Częstochowy. Ale wybroniliśmy się bez pomocy gwizdków i ściem. Po prostu tym co liczy się w dzisiejszym wolnym świecie, profesjonalizmem bramkarza i dużą dozą szczęścia. Natomiast Austria dostała strzał z 11 metrów za darmola od boiskowego "boga". Ktoś może powiedzieć, że gol Rogera był ze spalonego, więc sprawiedliwości stało się zadość. Można to skwitować tak, że Niemcy też pierwszą bramkę zdobyli ze spalonego, co ustawiło cały mecz, jednak nikt nam karnych nie dawał. Poza tym, jeśli nawet miałby tym karnym przywracać sprawiedliwość to mógł to zrobić zaraz po zdobytej bramce, a nie w 93 minucie. Przecież to było jawne uwalenie naszej reprezentacji. Z przykroścą muszę powtórzyć słowa p. Sakiewicza, że nasza nacja została potraktowana tak jakby nam można było coś takiego zrobić. Jakoś sobie nie wyobrażam, żeby Niemcom można było wykręcić taki numer...
Boniek słusznie zauważył, brutalny faul miał miejsce w tej feralnej chwili na polu karnym, ale nie wobec austriaka, lecz Jacka Bąka. Dokładnie za plecami Lewandowskiego co doskonale widać na wszystkich powtórkach. Gdy Bąk chciał na to zwrócić uwagę sędziego, szybko został przywołany do porządku żółtą kartką...
Komentarze
Pokaż komentarze (1)