Żle się dzieje w mieście nad Olzą, naszą bramą do kraju braci naszych mądrych, wesołych i życzliwych Czechów. Władzę przejął okupant nie kryjący wrogości wobec mieszkańców, szykanuje i pluje Cieszynianom w twarz za ich własne pieniądze.
Jadę sobie jak zwykle do Kaufalndu naszego cieszyńskiego, tuż pod oknami starostwa cieszyńskiego - Kauflandu o najlepszych obrotach w Polsce jak się okazuje - odwiecznie tradycyjnego miejsca spotkań Cieszynian, gdzie nieobca jest czeska mowa, a tam - o zgrozo - rogatki...
ROGATKI z obydwu stron!!!
Na razie tylko w budowie, ale tak sobie myślę, że kawałek dalej jest Castorama i póki czas można tam kupić taczki tradycyjne narzędzie do walki z okupantem. Ale nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość, pozwólcie, że dokończę swoje spostrzeżenia, a nie jestem nawet mieszkańcem tego odwiecznie pięknego miasteczka.
No ale wracając do rogatek - jeszcze te okupacyjne dziadostwo nie jest dokończone, a już ledwie ledwie się ze swoją karocą tam zmieściłem gdyż mistrzowie w trosce o poprawę umiejętności kierowców postawili rogatki tam gdzie dłuższe auto jest jeszcze w trakcie zakrętu i myślę sobie, co jest grane?
No i doznałem iluminacji, czyli olśnienia.
Przypomniałem sobie, że mojego szefa ścigało dzisiaj starostwo. A szef to nie ktoś kto dostał robotę, po urzędniczemu, nepotycznie - to fachowiec którego w Londynie upolowali łowcy głów. Facet z charakterem i olejem w głowie - a jednak podpadł w starostwie. Zapytacie jak? Ano przyjechał wyrzucić segregowane odpadki do pojemników recyclingowych, a przy okazji wyrzucił reklamówkę zwykłych śmieci. Co się stało dalej? Okazuje się ze pojemniki są pod nadzorem. Osobnik pilnujący pojemników zadał sobie trud by zorganizować wyjęcie nierecyclingowej reklamówki, namierzyć numer rejestracyjny samochodu, zadzwonić do mojej firmy z poleceniem odebrania reklamówki ze śmieciami. Skąd kurna ten szacunek do śmieci??? Lub do publicznych pojemników na śmiecie? Jakby to był co najmniej czyjś dom rodzinny.
Czy ktoś ma ochotę podyskutować czy to jest normalne? Jeśli tak, to ja mam na starcie fantastyczne rozwiązanie:
Należy podglądacza przekwalifikować na sprzątacza (a jeśli się nie nada to zatrudnić bezrobotnego), bo te akcje są dosyć kosztowne, a sprząrtacz na pewno mniej zarabia od szpicla. Zaoszczędzoną kasę można przekazać na jakieś kursy ekonomii dla urzędników, żeby się dowiedzieli skąd biorą się pieniążki które co miesiąc dostają oraz co z tego wynika.
A jeśli krewny zaprotestuje, to jak już wcześniej mówiłem, kawałek dalej jest Kerrrfur i wspaniałe solidne taczki.
A sprawa pilna jest, ponieważ okupacja jest niesamowicie błyskawiczna - to prawie blitzkrieg. Dzisiaj przebudowuje się centrum życia towarzyskiego w taki sposób, by samochody nie mogły sobie tak wjechać i wyjechać i to za darmo, nie, teraz będą reguły. Jakie jeszcze nie wiadomo, ale na pewno będą, bo przecież na etacie jest obserwator. Na razie pas do jazdy z powrotem zabudowano gustownym półwyspem (taka antyzatoczka). Pewnie by nie świecić obserwatorowi po oczach.


Komentarze
Pokaż komentarze