Ten tekst pierwotnie powstawał jako odpowiedź dla p. Lestata pod notką Coryllusa
"Tymon wydymał orła" w którym autor solidartyzował się z decyzją p. Ciemna
Blondynka o wystapieniu z pozwem przeciwko piosenkarzowi Tymańskiemu.
Sprawa jest na tyle istotna, że postanowiłem zabrać głos.
Bezpośrednio pod notką Coryllusa nie bardzo był sens, bo zanim ją przeczytałem,
dyskusja "była wzięła i wygasła" od ponad dziesięciu godzin. Mimo to, coś tam
zacząłem pisać, ale potem zdecydowałem przenieść tutaj, bo zrobiło się za długie .
Jeszcże jedna uwaga. Teksty pisane kursywą są autorstwa p.Lestata,
chyba że po łacinie. To wtedy nie.
Sądzę, że sprawa jest znana, więc zaczynam bez wprowadzenia.
P. Lestat napisał tak:
litości - napisałem , ze tekst ma 7 lat i nikt nie zgłosił przestepstwa ( a był w filme i na płycie i pewnie na wielu koncertach ) - stąd nie wróżę powodzenia w sądzie .i tyle. Co tu więcej jest do zrozumienia ?
i
Ten "utwór" jest scieżką dzwiękową filmu Wesele Smarzowskiego z 2004 roku.
Jest także zamieszony na płycie Tymańskiego Wesele z 2004 .
Film był w kinach i telewizji kilka razy .
Nie wróżę powodzenia.
Ja też nie wróżę, ale z całkiem innych powodów. Za mało czasu, a trzeba by długo o tym gadać.
Skrót na maxa: brak prawnikóww Polsce! To jest powód! Nie mgr,dr,prof.,etc. prawa -tylko prawników! Trzeba mi wierzyć na słowo, nie ma rady, nie będę tego w tym miejscu dowodził.
Jak pisałem nie jestem prawnikiem , ale przestepstwo ma miejsce bez wzgledu na okoliczności - bo nie moze byc przestępstwem odspiewanie 11 listopada , gdy w filmie lub na płycie nie jest.
O tym czy dany czyn jest, bądź nie jest czynem zabronionym decyduje min. sposób i okoliczności popełnienia czynu, co wynika expressis verbis z kk. Okoliczności popełnienia czynu mają jak najbardzej wpływ na jego kwalifikację. Decyduje o tym ocena tzw. społecznej szkodliwości czynu,czyli w naszym przypadku wykonania inkryminowanej piosenki na festynie antify . O tym będą decydować ludzie do tego powołani. Od ich decyzji zależą dalsze losy incydentu.
Zróbmy eksperyment. Będzie adekwatny do badanej sprawy, przy jednym tylko założeniu: sprawa praw autorskich została załatwiona de lege artis.
Powiedzmy, że:
W przypływie artystycznych uniesień panie Środa i Szczuka oraz p. Kalisz wykonali małe, ale pikantne bara-bara. Pani Kozyra to wszystko nakręciła, zmontowała i puściła w świat jako film artystyczny. Dzieło znalazło uznanie w oczach krytyki i podziw u zwykłego widza. Nic dziwnego więc, że dostało parę nagród i sprzedaje się na płytach. Doskonale się sprzedaje!
Oczywiście że tego dzieła nie ma, ale przez chwilę jeszcze udajemy w naszym eksperymencie, że jest.
Identycznie u Smarzowskiego. Piosenka wykonywana przez T.Tymańskiego pełniła w filmie rolę komentarza, albo jak napisał Lestat pełniła rolę utworu prześmiewczego do zachowań bohaterów - głównie (chyba weterynarza o ile pamiętam) tego małego łysego grubasa, który od połowy wesela występuje w koszulce Grzesia Laty z ogromnym orłem na piersi.
I jest okey, wszystko poukładane, związek "przyczynowo-skutkowy" oczywisty, nawet ja rozumiem.
Tymański śpiewa, orzeł śpi w rzygowinach, taka percepcja, a Wojciech Smarzowski
dostaje brawa całkowicie zasłużenie. Bo film był dobry. Lepszy od "Domu złego"(?)
Już z tytułem kłopot!
Wracamy teraz do dzieła p. Kozyry. Ona również jakoś tam artystycznie, albo inaczej, uzasadniła słodkie figle-migle uroczego trójkącika i jest gites. Nic mnie rusza.
Nawet Kalisz bez okularów.
Przychodzi 11.11.11 . Na ulicach Warszawy rosną barykady. A po przeciwnych stronach
mobilizacja sił i środków, więc każdy co tam ma, pcha na front. Wszyscy widzieliśmy.
Ludzie od antify, że kulturalni, do kina chodzą, wiec odświeżyli starą pieśń
prześmiewczą i mają ubaw.
Ale okazuje się, że organizatorzy M.N. też mają niespodzinkę, też ogladają filmy ,
szczególnie wiadome. Więc zmontowali ekrany i wyświetlają pod pomnikiem
Dmowskiego wszystko to, co liderzy duchowi "wroga" w filmie pani Kozyry zagrali.
A co? niech se Dmowski poogląda jakich ma teraz naród duchowych przywódców !.
I to właściwie koniec. Jakby tak się złożyło, że tekst ten został doczytany do końca,
to proszę uprzejmie o odpowiedź na pytanie : jak na łamach Gazety Wyborczej
i akolitów przedstawiona zostanie relacja z Marszu Niepodległości ?
a) jako radosna aczkolwiek nieoczekiwana za to spontaniczna i nie pozbawina poczucia
humoru projekcja plenerowa z udziałem kilkunastotysięcznej grupy patriotów dzięki
czemu Narodowe Święto Niepodległości nabrało całkiem nowego oblicza?
b) czy jakoś inaczej?
oraz pytanie dodatkowe: czy mecenas Rogowski w poniedziałek 14-go miałby-
c) więcej,
d) czy mniej pracy niż zwykle?
Zachęcam do udziału. Nagród nie przewiduję, bo spodziewam się samych
trafnych odpowiedzi .


Komentarze
Pokaż komentarze (8)