Dopiero po kilku miesiącach żałosnego spektaklu z ministrem Nowakiem premier Tusk zdecydował się spuścić tego fircyka spłuczką. Dosyć długo to trwało. Cała Polska śmiała się z zegarków Nowaka i jego rozpaczliwej obrony czasomoerzy. W każdym razie, czas przyszedł na Nowaka. Widocznie potrzebował tych sikorów by dokładnie wyznaczyć moment swojego odwołania - niemal jak Kopernik badający cykle słoneczne i księżycowe przy pomocy astrolabium, kątomierza i innych astronomicznych przyrządów, wykonanych z desek. Nowak dysponował znacznie lepszą techniką...I się jej nawet wyparł, niemal jak Galileusz...
Pójdzie teraz w spółki. Donek nie da mu przecież zginąć. Taki minister!
Jakie miał garnitury!
A jakie zegarki!!!
Aż Donka zazdrość brała!
Ale szkoda człowieka. Tyle jeszcze mógł zepsuć...
A tak nawiasem, ktoś jeszcze pamięta czym ten Nowak się zajmował oprócz okradania wykonawców autostrad?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)