Tak sobie łatwo oceniacie ten straszny wypadek. Jak to przyjemnie, siedząc przed kompem wyrokować co komu zabrać, na ile wsadzić i jak uświadomić społeczeństwo ale, czy ktokolwiek z Was zdaje sobie sprawę, że ta tragedia jest także olbrzymim ciosem dla rodziny sprawcy?
Zabierzecie im (sprawcom) rozbite samochody a i ich krewni będą się przez całe życie wstydzić. Pewnie się wyprowadzą. Bo jak żyć w tym środowisku po takiej tragedii...
W takiej sytuacji wszyscy cierpią. A wy, jeszcze cierpień chcecie dodać? Co jest winne dziecko pijaka albo co jest winna jego żona? Wypowiadają się tu wszyscy, wymądrzają nawet sędziowie, których szanuję ale czy naprawdę są to dla Was takie proste sprawy? Zabrać samochód albo nałożyć na rodzinę niebotyczną grzywnę i wszystko załatwione? Takie to proste?
Moją koleżankę zabił, jadąc po pijaku, mój kolega. Ja to znam z autopsji. Myślicie, że chciał? Że nie żałuje? Miałbym teraz obciążyć go (moralnie) niebotycznym odszkodowaniem i zabrać rozbity samochód, jakby to Jej miało zwrócić życie? Rozumiem cierpienie rodziny. Jest oczywiste ale czy naprawdę nie potraficie zrozumieć tego bez emocji i uczciwie osądzić takie wypadki?
Jak bezstronny sędzia, ważąc za i przeciw i tak by krzywdzić jak najmniej innych. Oni są już wystarczająco poszkodowani przez los, głupotę i co tam jeszcze chcecie.
Nie wystarczy Wam to?
Jeszcze chcecie dołożyć do pieca?
Jak stado psów jesteście...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)