Myślę, że często źle interpretuje się 24 godziny. Wychodząc z założenia, że każda przesada jest niedobra, uważam, że tak samo tutaj.
„Życie dniem dzisiejszym” czy „tu i teraz” nie oznacza przecież braku planów, marzeń czy, po prostu, zobowiązań wobec innych. „Dwadzieścia cztery godziny” to zobowiązanie. Codziennie rano w ośrodku czytałem na planowaniu dnia: Dziś nie napiję się alkoholu. I codziennie wieczorem dopisywałem do tego na podsumowanie dnia: Dziś nie napiłem się alkoholu.
Nie tylko trzymam abstynencję - staram się trzeźwieć, a to jest abstynencja plus zmiana. Zmiana to również plany, pomysły i cele, które staram się osiągnąć. Te - naturalnie - przekraczają swoim terminem dzisiaj.
Cieszę się tym. Chcę przeżyć ten dzień dobrze i nie od razu załatwić w nim problemy całego mojego życia. Spróbuję przeżyć go tak, jak nie miałbym jeszcze odwagi żyć przez resztę mego życia.
Właśnie tak. Właśnie dzisiaj. I jutro też chciałbym.


Komentarze
Pokaż komentarze