Nie lubiłem bezsilności, kojarzyła mi się z bezradnością. Zrozumiałem jednak, że to nie jest to samo.
Teraz trudno mi wyobrazić sobie sytuację bez wyjścia. Przeszkodę, której nie jestem w stanie pokonać. Da się ją przeskoczyć, przepchnąć, obejść. Przejść pod spodem.
Owszem, wciąż mam wrażenie, że staję w sytuacji bez wyjścia, tym niemniej, zawsze udaje mi się to wyjście znaleźć. Bóg nie kładzie mi na ramiona większego ciężaru, niż jestem w stanie unieść.
Usłyszałem to zdanie na którymś mityngu i uderzyła mnie prostota tego rozwiązania, jak również - po prostu niezniszczalna wewnętrzna logika tej myśli. Taka prosta. Taka skuteczna.
Powtarzam sobie tę myśl w momencie, gdy stoję przed murem, w sytuacji, gdy wszystko wydaje się do niczego. I jak mantrę powtarzam modlitwę o pogodę ducha.
Pomaga.


Komentarze
Pokaż komentarze