Jestem z tego pokolenia, które wiedzę zdobywało z książek. Do dziś, mimo tysięcy kursów on-line, wielu możliwości zdobycia wiedzy przez Youtube i możliwości internetu, wolę wciąż książkę - choć nie jest tak aktualna, nowa i nadążająca za trendami.
Kiedyś tak samo podszedłem do szukania swojej Siły Wyższej. Próbowałem wyczytać w książkach, jak powinien wyglądać, a może: manifestować się mój Bóg Jakkolwiek Go Rozumiem. Chciałem też wiele dowiedzieć się o duchowości i tu też zgłębiałem książki. Nie wiem, czego właściwie szukałem - może wiedzy o tym, jak być takim, jak alkoholicy z wieloletnim stażem, których widziałem na swoich pierwszych mityngach.
Mam na swoim czytniku wiele książek z gatunku - jak żyć: jak kreatywnie myśleć, jak radzić sobie ze stresem, jak mówić, żeby dzieci słuchały.
Zorientowałem się w pewnym momencie, że książki są przydatne i pomagają, lecz jeszcze lepiej uczyć się od mistrzów. Wiedzących lepiej. Kiedyś takimi byli moi rodzice. I najlepiej uczy się z praktyki. Dlatego na mityngach chętnie słucham, bo wypowiadają się specjaliści. Praktycy. Dziś sam jestem rodzicem i próbuję pokazać sobą, jak ja próbuję żyć. Nie zawsze mi wychodzi. Nie zawsze jest pięknie. Uczę się wciąż. Nigdy nie zapomnij, by być ciekawym - powiedział mądry człowiek z mojej firmy. - I nie przestawaj się uczyć.


Komentarze
Pokaż komentarze