Czasem śmieję się z siebie, że jestem porządnym alkoholikiem. Trochę w tym prawdy jest w tym stwierdzeniu, bo narkotyki jakoś mnie nie wciągnęły, nawet popalanie marihuany jakoś mi nie pasowało. Palenie papierosów mam za sobą od kilkunastu lat. Hazard nigdy mnie nie wciągnął - w pijanym życiu grałem w pokera, bardziej dla rozrywki niż wygranych, maszyny nigdy mnie nie wciągnęły, a jedyne co mi zostało do dziś to wysyłanie czasem Lotto z przyjacielem. Bardziej dla tradycji i spaceru, niż wygranej.
Kiedyś myślałem, że złość jest zła - bo myliłem ją z agresją.
Złość może być sportowa i napędzać do działania. Może spowodować przełom. Może właśnie ułatwić chęć zaryzykowania.
Wcale nie jest prosto zaryzykować niepicia, gdy wydaje ci się, że bez alkoholu twoje życie i twój świat się skończył. Wcale nie jest łatwo postawić na szali swoją reputację nie do końca będąc pewnym czy, wybrało się dobrą stronę. Z drugiej strony, nie jest łatwo ograniczyć ryzyko wypadku, spiesząc się do domu.
Ostatecznie, każdy kto żyje, ryzykuje śmiercią, gdyby posunąć rzecz do przesady. Ale żeby żyć dobrze, trzeba mieć odwagę.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)