Wspólnota AA nie od razu do mnie przemówiła, formułą, formą, treścią.
Przede wszystkim - kazali mi w ośrodku chodzić na mityngi, a ja bardzo nie lubię, jak mi się coś każe. Poza tym wypowiedzi uznawałem za fałszywe, całe te ceregiele w z prowadzeniem, zasadami…. I Bóg - bardzo mi się to nie podobało, że już od pierwszego mityngu słyszę o Bogu.
Bóg, nie musi być starszym panem z brodą, który siedzi na chmurce, zrozumiałem po jakimś czasie.
Trzeźwieję już 10 lat. I ciągle bez Boga - powiedział na mityngu mój bliski przyjaciel.
Wystarczy uwierzyć, tu nie ma czego rozumieć - powiedział jakiś czas później.
Czuję Boską Obecność. Czuję wsparcie, nie tylko grupy. Czytam taką książkę ostatnio: Polizany przez Boga.
Trochę o mnie.


Komentarze
Pokaż komentarze