W ośrodku nauczyłem się czekać.Najpierw zostawiłem elektronikę i zastanawiałem się, jak przeżyję bez internetu, wiadomości, nowości. Pracuję w IT i tydzień to epoka, tak myślałem.
A potem przeprowadziłem się do innego pokoju i patrzyliśmy na ptaki. Nawet parę godzin.
Potem zauważyłem, że niewiele się zmienia. Jest śniadanie, potem obiad i kolacja. Planowanie dnia, grupa terapeutyczna, wykład lub inne zajęcia i druga grupa terapeutyczna. Czasem spacer. Czasem grabienie liści (była jesień).
Potem zauważyłem, że dobrze mi robi rytm i dobrze się czuję w powtarzalnych, przewidywalnych sytuacjach, choć wcześniej pogardzałem nudą, jednostajnością i powtarzalnością.
Terapia była moją pierwszą próbą cierpliwości, bo chciałem dziś, teraz, już a zmiany przychodzą z czasem.
Jestem zdrowy. Mam nową pracę. Dobrą wypłatę.
Nie potrzebuję fajerwerków, pochwał i zmian. Życie jest dość ciekawe.Ile radości może dać taka sikorka, widziana przez szybę wie tylko ten, kto to zauważy.


Komentarze
Pokaż komentarze