Nie ma trzeźwości bez uczciwości - powiada popularne hasło, które znalazłem w którejś z sal mityngowych.
Kiedyś, gdy powiedziałem, że moja praca polega na ściemnianiu klientowi, nie zostałem zrozumiany. Usłyszałem, że nie można być trochę w ciąży, dlatego albo się jest uczciwym albo nie. Ja odpowiadam na to, że jest to bzdura - taka sama, jak to, że przy założeniu iż jedna kobieta rodzi dziecko w ciągu dziewięciu miesięcy, to dziewięć kobiet urodzi w miesiąc.
W mojej pracy ściemniam, bo klient tego oczekuje. Takie zasady gry - jak mu nie upiększę to pomyśli, że moja oferta jest gorsza, bo konkurencja naściemniała.
Jestem za to bardzo uczciwy podczas właściwego wykonania zadania i bardzo rzetelnie informuję o wszystkim. Co innego jednak przedstawianie oferty, co innego praca.
Dziś umówiłem się z.klientem na spotkanie. Pięć minut po rozpoczęciu koleżanka zadzwoniła do niego i dowiedziała się, że dziś gościa nie będzie. Spotkanie przenieść na jutro. Byłem dziś. Będę jutro. Bo nie chodzi o prawdę. Chodzi o uczciwość wobec siebie.


Komentarze
Pokaż komentarze