Generalnie, tendencja jest taka, żeby wszystko upraszczać. Niekoniecznie jest to dobre, bo kiedyś, na przykład żeby obsługiwać komputer, trzeba było się na tym co nieco znać. Rozumieć. Posiąść wiedzę. Dziś, jeśli nie umiem czegoś obsłużyć, to nie znaczy, że jestem za głupi, tylko że twórca zaprojektował to coś źle. Co nie do końca jest prawdą.
Jestem alkoholikiem, a to znaczy, że jestem świetny w komplikowaniu - kompletnie niepotrzebnym, zawadzającym przy każdej, najmniejszej okazji.
Snułem długie plany. Zawsze chciałem robić rzeczy wielkie. Najjwiększe. Planowałem je tak długo, że właściwie zapominałem, co chciałem zaplanować. Jeśli nawet to pamiętałem, liczba kroków, by osiągnąć cel była tak długa i pokrętna, że właściwie nie pamiętałem, co było na początku.
Tymczasem życie jest prostsze, gdy zacząłem je brać takim, jakim jest. Gdy zrozumiałem, że wielkie rzeczy składają się z małych rzeczy. I nie ma co planować, co będzie za kilka lat. Wystarczy dziś pomyśleć, w jaki sposób mogę najlepiej przygotować się do jutra.


Komentarze
Pokaż komentarze