Ł
Terapia była mi bardzo potrzebna. Zarówno ta podstawowa, jak i pogłębiona. Szczególnie przydał mi się udział w grupie terapeutycznej. Na początku siadaliśmy w kręgu i milczeliśmy. Czekaliśmy w ciszy, aż ktoś się zacznie. To nie było łatwe, szczególnie na początku. Trudna była cisza, bo na co dzień nie ma ciszy.
To było dobre ćwiczenie, ale co najważniejsze - mogłem przećwiczyć różne sytuacje, być świadkiem innych i oglądać swoje oraz innych emocje.
Stworzyliśmy w grupie mikroświat - różne osoby, różne relacje, różne historie. Dzięki temu byłem w stanie przygotować się do przeżywania różnych przeżyć. Na przykład rozstania, zakończenia różnych historii.
Grupa również była dla mnie lustrem, w którym mogłem przejrzeć się i zobaczyć siebie prawdziwego. Wartościowego faceta, który ma mnóstwo niepotrzebnych mu kompleksów.
Chłopaki nie płaczą - mówiło się, gdy byłem dzieckiem. Na grupie nauczyłem się przeżywać emocje i płakać. Chłopaki nie płaczą, ale nie jest to ujma dla mężczyzny uronić łzę - powiedział kiedyś ktoś na mityngu.


Komentarze
Pokaż komentarze