Nie jestem ideałem. Nie będę. Chcę do ideału dążyć. W ideały nie wierzę, mogę co najwyżej wierzyć w ideę. A tą jest dla mnie trwać w trzeźwości i pomagać innym alkoholikom w jej osiągnięciu.
Długo zajęło mi pozbycie się wiary w to, że muszę być zawsze najlepszy, nieskazitelny, wspaniały w każdej komórce swojego ciała i sekundzie życia. Wiedzieć wszystko i umieć zrobić wszystko. Często operowałem kwantyfikatorami wielkimi, takimi jak „zawsze”, „nigdy”, „wszystko”, „nic”.
Jak nie pić - to od razu do końca życia.
Tymczasem świat nie jest idealny, ja również nie jestem. Mam prawo się pomylić, nie wiedzieć czegoś, mieć chwilę słabości. A nawet po prostu czuć się bezsilny. Ta świadomość bardzo mi pomogła, bardzo ułatwiła mi życie. Mogłem poprosić Syna o poradę przy zakupie myszki. Mogłem powiedzieć Młodszemu, że nie wiem jak zrobić jego zadanie domowe i zaproponować poszukanie rozwiązania razem zamiast poszukiwania po kryjomu.
Przestałem grać Boga i oddałem się Bogu, Jakkolwiek Go Rozumiem. Być może On jest idealny.


Komentarze
Pokaż komentarze