Pisałem o egoizmie i egocentryzmie - niewątpliwie jest to część mojego „ja”. Z powodu koncentracji na sobie i poczuciu własnej wyjątkowości narobiłem głupstw.
Kiedyś marzyłem o byciu wielkim i popijając kolejne drinki, piwa czy kieliszki utwierdzałem się w przekonaniu, że jeszcze im wszystkim pokażę i to tak, że wtedy dopiero to oni zobaczą.
Mówiłem sobie, że jestem lepszy niż ci wszyscy karierowicze, którzy włażą szefostwu w tyłek i przynajmniej mam kręgosłup moralny.
Patrzyłem na wszystkich z góry, bo przecież ja wiem, ja umiem, ja…
Tylko prawda jest taka, że to ja przychodziłem na różne rozmowy na kacu albo nawet pod wpływem. Dlatego właściwie nikt nie patrzył na mnie poważnie. A mnie tak naprawdę nie było.
Dziś za to czuję się ważny - dla mojej rodziny, dla kilku przyjaciół, których wciąż mam i dla siebie samego. Czuję się wyjątkowy, bo nieliczni z nas doznają zatrzymania choroby. Byłem inteligentny wtedy, a teraz pozbyłem się tego, co tłumiło mój intelekt i mam prawo być dumny ze swoich osiągnięć. Gdy piłem, byłem po prostu jednym z wielu zadufanych w sobie dupków, narzekających na wszystkie aspekty wszechświata.
Dziś po prostu jestem jego częścią. Ważną częścią dla innej jego części.


Komentarze
Pokaż komentarze