Nie lubiłem ludzi, gdy piłem. Traktowałem wszystkich jak rywali, którzy chcą mi ukraść lepszą posadę, lepsze pieniądze, lepszą dziewczynę. I nie znosiłem ich za to, że wygrywali.
Nie lubię ludzi również dziś - w rozumieniu niepotrzebnych mi tłumów, spędów, masowych imprez, choć pojawiam się czasem na takich wydarzeniach. Cenię przyjaciół, a, jak mawia pewien znajomy alkoholik, nie jestem cukierkiem, nie każdy musi mnie lubić.
Pamiętając, że nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść, próbuję nie narzekać na innych. Zgodnie z zasadą, że komplement jest kłamstwem, mówię pięknym, że są piękni, a nie wyrażam się na temat brzydkich. Podobnie, z tymi, których lubię, chętnie rozmawiam. Tych których nie lubię traktuję uprzejmie, aczkolwiek z dystansem. Słucham tych, których cenię, z przyjemnością się od nich ucząc. Odpuszczam sobie słuchanie tych, o których wiem, co powiedzą. Staram się nie przebywać w towarzystwie osób, które mi nie pasują. Kiedyś mój kolega powiedział, że nie ma czasu grać w dobre gry planszowe, bo jest zbyt wiele bardzo dobrych.
Myślę, że ja też zbyt cenię swój czas, by marnować go w towarzystwie osób, które mi nie odpowiadają lub, co jeszcze gorsze, szkodzą.


Komentarze
Pokaż komentarze