Usłyszałem kiedyś, że prawdziwy mityng to taki, na którym się jest przez dwie godziny.
Jest to nieprawda, bo są mityngi godzinne i półtoragodzinne, za to bez przerwy i dlatego są nielubiane przez niektórych alkoholików, bo nie ma przerwy. Kiedyś pomyślałem, że skoro przychodzę na godzinę z dwóch, to pewnie do kapelusza powinienem wrzucać pół tego, co chcę wrzucić. Albo nic, skoro to nieprawdziwy mityng.
Wrzucam zawsze. Tyle samo. Stać mnie - powiadam.
Nie wrzucam tylko na różne imprezy, rocznice grup i tego typu sprawy - bo nie chodzę.
Gdy przestałem pić, zachwyciłem się, ile to pieniędzy mi zostanie. Dodatkowo zainstalowałem sobie aplikację, która mi liczyła ile średnio dziennie przepijałem, a zatem - ile dziennie oszczędzam.
To nieprawda - co nie przepijałem to wydawałem na inne rzeczy. Ubrania na przykład, bo stwierdziłem, że mnie stać. Aczkolwiek - tylko te najtańsze. Próbowałem za to dać rodzinie wszystko to, czego nie dawałem w swojej opinii. Kupowałem bilety, gadżety, sprzęty, tym bardziej. I w końcu dotarło do mnie, że nie chodzi o to, żeby wszystko rozdać, czy żeby dawać tylko innym. A zatem kupuję też sobie. Nie chwalę się nigdy co za ile kupiłem. Mimo że dobrze zarabiam, zastanawiam się nad zakupami w markecie.
Bo nie o to chodzi, żeby wydać. Jak również nie o to, żeby wydać z sensem, zawsze. Może przez większość czasu przynajmniej.


Komentarze
Pokaż komentarze