Nie wiem, czy nie będę pić do końca życia. Na pewno taki mam zamiar, lecz nauczyłem się, że to Bóg kieruje moim życiem i wszystkim i w nim się dziejącymi wydarzeniami.
Dziś nie piję, dziś nie palę - powiada jeden z kolegów z AA.
Wielokrotnie powtarzałem tu, że podoba mi się moje życie. Jestem za nie wdzięczny, nawet w takich chwilach jak dziś: wracałem w ciężkich warunkach ponad dwie godziny, a potem jeszcze cztery spędziłem w poczekalni u lekarza z Synkiem.
Byłem zmęczony, byłem głodny i byłem zły, a co gorsza, nie miałem możliwości, żeby te potrzeby zaspokoić. Nauczyłem się, że nie wolno się poddawać, a narzekanie, irytacja czy inne tego typu uczucia, zachowania - niewiele mi pomogą.
I właściwie - nie mam co z nimi zrobić, bo chcę być odpowiedzialny. Potrzebowałem wiedzieć co mam dać Synkowi, więc poczekałem.
Po wyjściu podziękowałem swojemu Bogu, Jakkolwiek Go Pojmuję, że dotarłem do domu. Dobrze się z tym czuję.


Komentarze
Pokaż komentarze