Siedzę w pustej knajpie, wszyscy już odeszli w ciemną noc
Kelner zbiera szklanki, zaraz mnie wypędzą znowu stąd
Pora się wynosić, ale nie ma wcale dokąd iść
Kiedy tutaj szedłem, zatrzasnąłem mocno twoje drzwi
(…)Forsa się skończyła, za to się zaczyna wielki kac
Jeszcze szklanka wina, bo nienawiść rozdzieliła nas
Jak przetrzymać jutro, kiedy wczoraj wcale nie ma już?
Zaraz pójdę w ciemność, aby jutro znowu wrócić tu.
Byłem dziś na koncercie, a to fragment jednej z piosenek zespołu, który występował.
Moje towarzystwo rzadko dawało radę, choć to ja wychodziłem pierwszy. Dla zachowania pozorów, kupując jeszcze co najmniej dwusetkę po drodze. A potem piłem sam, bo pić trzeba z kimś inteligentnym.
Dziś nie zostało mi wielu znajomych z tamtego towarzystwa. Spotykam się z kilkoma osobami, którym nie przeszkadza, że piją ze mną herbatę, bo widzimy się, żeby rozmawiać, a nie pić. Z resztą nie mam o czym rozmawiać. Bo nie piję.
Czuję też mój czas bardziej jako przyjemny. Bez goryczy.


Komentarze
Pokaż komentarze