Bardzo nie lubię uogólnień. Bardziej jeszcze nie lubię kwantyfikatorów wielkich, takich jak „zawsze”, „wszędzie” czy „wszyscy”. Bardzo też nie lubię idealizowania Wspólnoty Anonimowych Alkoholików. Program i grupa AA to nie jest to samo, podobnie jak 12 Tradycji, mimo czytania ich na każdym mityngu wcale nie powoduje, że grupa lepiej działa. Prawda jest bowiem taka, że niewiele osób słucha czytanych na każdym mityngu 12 Kroków i 12 Tradycji, o czym świadczy fakt dopytywania podczas każdego „kółeczka” przynajmniej raz, który teraz trzeba przeczytać.
Istotą Wspólnoty są Trzy Legaty: Zdrowienie, Jedność i Służba.
„Służbę” rozumiem tu jako działanie wspomagające działanie Wspólnoty, pomoc grupie i, zawsze powtarzam, że pomoc ta powinna być pełniona zgodnie z umiejętnościami i predyspozycjami. Ja, na przykład nie nadaję się na rzecznika czy mandatariusza. Wiem, że zaangażowałbym się w to, na czym ucierpiałyby moje stosunki z rodziną i pewnie praca. Mogę pomóc przygotowując ulotkę, projekt przypinki, naklejkę na puszkę czy inne „komputerowe” rzeczy.
„Jedność” to nie jest jednomyślność i dlatego występuję przeciwko wszystkim stereotypom, które wychwytuję.
A „Zdrowienie” to rozwój, opowieść o tym, co osiągam, będąc trzeźwym. Nie opowiadanie, co z kim i ile kiedy oraz gdzie wypiłem. To akurat uważam za działanie na szkodę zarówno Wspólnoty jak i innych trzeźwiejących alkoholików.


Komentarze
Pokaż komentarze