Nie używam typowych służb AA. Nie byłem mandatariuszem, bo nie mam kiedy jeździć na zebrania intergrupy. Nie byłem rzecznikiem, bo wziąłbym się za to na poważnie i się starał, podszedłbym do tego zadaniowo i chciał zrobić dla grupy wiele. Nie byłem kolporterem, bo książki lubię i nie uważam, że potrzeba kogoś do handlowania książkami. Nie byłem skarbnikiem, bo nie czuję potrzeby noszenia ze sobą czyichś pieniędzy.
Zawsze na mityngu wrzucam do kapelusza. Czasem wymieniam, bo gotówka jest mi zwykle potrzebna jedynie na mityngach. Książki kupuję i jeśli ktoś życzy z przyjemnością zamawiam więcej i biorę na siebie koszty przesyłki. Trzeba coś zorganizować, pomóc, logistycznie ogarnąć - zawsze chętnie pomagam. Trzeba kogoś zawieźć, przywieźć, podwieźć - jeśli tylko jestem w stanie. Dziś na przykład pomagałem Przyjacielowi odpalić auto, a że się nam nie udało - pożyczyłem mu swoje.
Zawsze powtarzam, że we Wspólnocie nie chodzi o to, żeby robić karierę, a za taką uważam wszystkie te intergrupy, służby krajowe, europejskie, światowe. Dlaczego właściwie nie: władze?
Podobno staramy się być uczciwi wobec siebie. Dlatego nie kombinuję.


Komentarze
Pokaż komentarze