Nie pamiętam końcówki swojego picia. Jest ciemne, beznadziejne i puste. Pamiętam tylko flaszki, flaszeczki, puszki.
Nie popadam jednak w skrajność, że nic w tym życiu nie było dobre i jednego, najgorszego dnia swojego trzeźwego życia nie oddałbym za całe pijane. Bo to nie jest też tak, że moje życie z czasów uzależnienia „aktywnego” było pasmem upadków, strat, nędzy i niepowodzeń. PIjany, rozżalony zaczepiłem dziewczynę na czacie. Została potem moją Żoną. Pijąc napisałem kilka tekstów i do dziś lubię w nie zajrzeć w internecie. Po śmierci ojca upiłem się z Bratem i od tego zaczęła się poprawa naszych stosunków.
Jestem multipotencjalny, co znaczy że łatwo zapalam się do nowych idei i szybko je poznaję. Dlatego też nie brakuje mi zainteresowań od czasów szkoły podstawowej. Nie chodzi o tylko czytanie książek. Kleiłem modele plastykowe i papierowe, lepiłem z modeliny oraz masy papierowej. Pisałem wiersze. Trenowałem karate. Grałem w gry planszowe, karciane, fabularne i paragrafowe. I tak dalej.
To wszystko przed epoką internetu, gdy chcąc mieć nowe rozszerzenie do Doom Troopera, musiałem po nie pojechać (najbliżej) 90 km autobusem (przy dobrych wiatrach). I to pod warunkiem, że wyczytałem, że w Dużym Mieście Niedaleko Mojego Miejsca Urodzenia jest specjalistyczny sklep.
To wszystko dziś wraca. I więcej. Taki jest mój kolorowy, ciekawy, inspirujący świat.


Komentarze
Pokaż komentarze