W AA nauczyłem się wielu rzeczy, a najważniejszą jest to, że niektórych z tych ludzi nie spotkałbym, gdybym nie był z nimi we Wspólnocie. Nie utrzymywałbym z nimi kontaktu. Nie spotykałbym się z nimi prywatnie.
Na mityng ma prawo przyjść każdy, aczkolwiek nie z każdym muszę spotykać się po mityngach. Już nic nie muszę - lubią powtarzać w AA jako kolejny stereotyp. Jeśli chodzi o mityngi - owszem. Lecz poza mityngami jest jeszcze życie.
Wielokrotnie przekonałem się, że ci, którzy mówią najpiękniej na mityngach często poza nimi nie są aż tak piękni. Co, oczywiście, nie znaczy - wszyscy.
Na mityngach, również na mityngach, słuchałem, jak ludzie sobie radzą. Słuchałem też na terapiach. Słuchałem na warsztatach.
Nie chodzi jednak o to, gdzie słuchałem. Podobnie jak nie chodzi o to, czego słuchałem.
Nowego sposobu życia uczyłem się na co dzień. Musiałem sobie wypracować wartość w swoich oczach, jeśli chciałem być kimś. Musiałem nauczyć się radzić sobie z konfliktami i trudnościami, jeśli nie chciałem ich zapijać. I tak dalej.
To moja praca. Wdzięczny jestem za inspirację.
Życzę pogody ducha w te Święta. Jak i poza nimi.


Komentarze
Pokaż komentarze