Gram w Lotto, od czasu do czasu, nie wydając góry pieniędzy, a w raz w roku kupuję kilka zdrapek, które razem drapiemy przy kolacji wigilijnej. Tym niemniej, myślę sobie, że gdybym wygrał główną nagrodę, nie byłoby mi łatwo zdecydować, co z tym zrobić.
Na pewno nie wydałbym wszystkiego na siebie. Pewnie część oddałbym dla różnego rodzaju potrzebujących. Na pewno wiele nie dałbym Wspólnocie AA, bo finansujemy się sami, zbierając to, co w kapeluszu.
Myślę sobie, że Wspólnocie, a szczególnie tym jej członkom, których cenię szczególnie daję coś najcenniejszego co mam: mój czas. Spotykam się na kawie. Tłumaczę różne rzeczy. Ustawiam elektroniczne gadżety.
Nie mam służby typu rzecznik i mieć pewnie nie będę za szybko. Mam zbyt wiele innych rzeczy, które robię. Jestem zajęty swoimi pasjami, rozwojem, spędzaniem czasu z rodziną i wieloma innymi sposobami spędzania czasu.
Na pewno nie jest celem mojego trzeźwienia chodzenie na mityngi. Nie jest nim też profesjonalne zajmowanie się Wspólnotą, jeżdżenie, ustalanie, bo za bardzo kojarzy mi się z politykowaniem. Wolę posłuchanie dobrej wypowiedzi lub takiej udzielenie.
Tyle mi wystarczy.


Komentarze
Pokaż komentarze