Długo byłem swoim najgorszym wrogiem. Czasami, myślę sobie, że wciąż jestem. I to ja wykuwam dla siebie najdoskonalsze łańcuchy. Miłość mojego Boga we mnie pozdrawia miłość Boga w was - wita się z nami codziennie przyjaciel na grupie. Myślę sobie, że to właśnie zawierzenie Sile Wyższej, oddanie się w opiekę i poddanie się woli mojego Boga Jakkolwiek Go Pojmuję zdjęło ze mnie odium przerażenia w obliczu możliwości, że jestem coś wart.
Nie porównuj się z innymi albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie - mówi Desiderata. Tyle, że ja widziałem tylko lepszych. Wyższych. Szczuplejszych. Przystojniejszych. Bogatszych. Nie widziałem tego, że jestem w świetnej sytuacji: mam wspaniałą rodzinę, pracę, jestem zdrowy. Owszem, dokucza mi nerw kulszowy, boli mnie tu i ówdzie, u lekarzy bywam często właśnie po to, aby być zdrowym. Tym niemniej naprawdę nie ma powodów do narzekania.
Jestem inteligentnym, fajnym facetem, co z tego że nieco przy tuszy. Nawet to, że jestem alkoholikiem już teraz uznaję za coś dobrego. Myślę sobie, że jednym z najlepszych przeżyć w tym wszystkim jest to, iż nie czuję dławiącego lęku. Nie czuję strachu. Owszem, boję się. Owszem, nie zawsze jestem spokojny.
Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę.


Komentarze
Pokaż komentarze