Zawsze chciałem więcej niż miałem. Nie wiem, czy to dlatego, że tak jest poukładany świat i ja też nauczyłem się tylko konsumować, czy też jest to jakaś moja przywara. Możliwe też, że to naturalna potrzeba człowieka - dążyć do czegoś, chcieć czegoś więcej. Tylko…
Myślę sobie, że mam właściwie wszystko, co jest mi potrzebne. Dodajcie do tego charakterystyczną dla osób uzależnionych skłonność do przesady i nieszczęście gotowe. Mam nadmiar rzeczy - wręcz. Pozbywam się ich teraz, najczęściej rozdając tym, którzy nie mają. I nie dlatego, że kupię sobie następne. Po prostu niepotrzebne mi 10 mikrofonów krawatowych, które kupiłem, gdy prowadziłem kanał na YouTube. Mogłem sprzedać. Mogłem.
Mój Synek marzył o byciu na koncercie swojego ulubionego wykonawcy. Poszedłem z nim. Kupiłem mu bluzę, maskę i co tam jeszcze. I właściwie wszystkie te rzeczy nie były potrzebne - wtedy to zrozumiałem. On cieszył się z bycia tam i na nic przydałaby się każda kwota, którą wydałbym gdziekolwiek indziej. Ważne były emocje, które towarzyszyły Synkowi w tym konkretnym miejscu, momencie. W tej atmosferze.
I dlatego wolę rozdać. Sprzedaż jest taka męcząca, a w uśmiechach nikt nie płaci.
Notkę można zobaczyć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze