Czasem trudno jest zrobić najprostsze rzeczy. Przekonać się, żeby pokonać swój strach. Na przykład wczoraj na lotnisku widziałem prześliczną dziewczynę, która jeszcze do tego zdjęła workowatą bluzę, w pełni ukazując pięknie wyrzeźbione ramiona. Chciałem podejść i powiedzieć, że chciałbym zrobić jej zdjęcie. Żeby mieć pamiątkę i móc podziwiać, bo tak na nią patrzę. Jak na wspaniałą rzeźbę.
Nie zrobiłem tego. Co więcej - próbowałem zrobić jej zdjęcie z ukrycia i, zawstydzony swoją niemocą i paraliżująco niepotrzebnym wstydem - skasowałem wszystkie. Teraz myślę, że szkoda. Polak mądr po szkodzie - pisał kiedyś Kochanowski.
Niestety, czasem strach jest zbyt przerażający, a i być może ja byłem zmęczony przechodzeniem strefy komfortu. Być może jednak próbuję się wytłumaczyć i - choć nie uważam, że tłumaczą się winni, uważam, że tu nie ma wymówki.
Po prostu - następnym razem spróbuję pokonać strach. Wyjść jeszcze kawałek poza strefę komfortu.
Myślę, ze jeszcze nieraz mi się zdarzy powtarzać (znów - za mistrzem): Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie"; / Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie, /Nową przypowieść Polak sobie kupi, / Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.
Notkę można znaleźć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze