Zawsze wzrusza mnie widok starszej wielkiem pary, która trzyma się za ręce. Zauważyłem, że gdy patrzą na siebie, mają w oczach to coś, co pewnie trzeba by nazwać miłością: przywiązanie, czułość, ciepło, troskę i wiele, wiele innych.
W swoim życiu spotkałem wiele kobiet. Kilka z nich nawet chciałem poślubić, lecz dziś nazywam je Na Szczęście Niedoszłymi Żonami. Wydawało mi się, że je znam, że rozumiem i chcę, lecz za każdym razem coś nie zaskakiwało.
Żonę poznałem w nocy przez Internet, będąc pijanym i mając wielki żal do całego świata. Następnego dnia rano napisałem na komunikatorze i odpisała. Rozmawialiśmy przez telefon i spotkaliśmy się fizycznie. Od razu coś było między nami takiego, czego nigdy wcześniej nie czułem, nie miałem, nie byłem świadkiem. Jeśli miałbym to nazywać po swojemu, powiedziałbym o tym „kosmiczna więź”. Duchowe połączenie, które wykracza poza ramy standardowego, codziennego rozumienia „zakochania” czy nawet „miłości”.
Tę ostatnią, zresztą, wiele osób rozumie jako „przyzwyczajenie”. Niestety.
Notkę można obejrzeć również w formie materiału w serwisie YouTube.



Komentarze
Pokaż komentarze