Łatwo się uprzedzić do kogoś. Wciąż mi się to pojawia. Widzę kogoś i działa mi na nerwy. Tak działa mi na nerwy, że nie myślę logicznie, łapiąc jakąś nieuzasadnioną urazę.
Chwytam się na tym, że człowieka nie trawię i zaczynam obserwować, w których momentach mi przeszkadza. Analizuję te momenty.
Wtedy okazuje się zwykle, że moja uraza jest uzasadniona. Uzasadniona moim poczuciem winy, na przykład. Albo niskim poczuciem własnej wartości. Albo inną z moich wielu wad charakteru, które są przyczyną moich błędów.
Zwykle jest to coś, czego nie lubię u siebie teraz lub nie lubiłem wcześniej u siebie, a teraz jestem dumny, że udaje mi się już żyć bez tego.
Znałem co prawda tę sztuczkę z jakimś nieprzyjemnym przeżyciem lub kimś nielubianym. W takiej sytuacji trzeba się oderwać na chwilę i pomyśleć o czymś przyjemnym. Wtedy znów pomyśleć o sytuacji lub osobie.
Może następnym razem spróbuję tego.


Komentarze
Pokaż komentarze