Mam rytuał, który co wieczór odprawiam ze swoim kotem. Gdy nadchodzi pora spania, siada przed fotelem i patrzy. Wiem, że to już powoli czas, więc gdy skończę to, co robię, mówię mu, że idę do łóżka. On idzie za mną. Po drodze wyjmuję dla niego przysmak. Kot albo czeka na łóżku, albo przy łóżku. Kładę się i przykrywam. Dopiero wtedy kot wchodzi na mnie i dostaje swój przysmaczek. Potem kładzie się i głaskam go, a on odwdzięcza się mruczeniem.
Żona twierdzi, że kot świetnie mnie wytresował, a ja lubię nasz codzienny rytuał. On też go lubi.
Rytuały wprowadzają porządek i dają poczucie stabilności. Dają spokój.
Dlatego lubię ten moment, w którym otwieram komputer i siadam do pisania notki. Czytam tekst, który mnie inspiruje, wybieram cytat i zaczynam pisać. Potem kończę, zapisuję tekst i przygotowuję materiał na YouTube.
Nie robię tego o ustalonej porze. Nie w jednym, stałym miejscu.
A jednak czuję się przez to spokojniejszy.
Noitkę można obejrzeć na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze